W pierwszym spotkaniu 26. kolejki TME GKS Bełchatów pokonał Jagiellonię Białystok 2:0. Bramki dla gospodarzy strzelali Żewłakow i Zbozień. Jagiellonia kontynuuje fatalną passę spotkań na wyjeździe. Poza Białymstokiem podopieczni Hajty przegrali już bowiem dziewięć spotkań.

Spotkanie w sposób wymarzony rozpoczęło się dla gospodarzy, którzy już w 1. minucie wyszli na prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Żewłakow, który popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu, a piłka wylądowała w samym okienku bramki strzeżonej przez golkipera gości. Nie minęło kilka minut, a Bełchatów prowadził już 2:0! Tym razem gola zdobył Zbozień, który wykorzystał fatalny błąd defensywy Jagiellonii i czubkiem buta zmieścił futbolówkę w bramce. W odpowiedzi sprzed pola karnego próbował Rasiak, ale jego uderzenie było bardzo niecelne. W 17. minucie bardzo groźnie z rzutu wolnego dośrodkowywał Seratlić, ale Sapela w porę zażegnał niebezpieczeństwo. W tej fazie spotkania lepsze wrażenie sprawiali bełchatowianie, którzy w pełni kontrolowali boiskowe wydarzenia.
W 21. minucie swojej szansy szukał Mak, ale fatalnie przestrzelił nad bramką. Chwilę późnej swój wyczyn z początku spotkania próbował skopiować Żewłakow, jednak tym razem nie był tak skuteczny. Jagiellonia prezentowała się nad wyraz nieporadnie, a w jej grze brakowało polotu i zdecydowania. W kolejnych minutach gra się nieco wyrównała i żadnej ze stron nie udało się stworzyć groźniejszej sytuacji. W 34. minucie raz jeszcze z rzutu wolnego próbował Seratlić, ale nieznacznie się pomylił. Bezładna kopanina, której byliśmy świadkami w końcowej fazie pierwszej połowy, sprawiła, że widowisko zdecydowanie straciło na jakości. Tymczasem w 45. minucie znakomitą okazję miał Popek, który po odegraniu Żewłakowa znalazł się tylko przed Sandomierskim, ale karygodnie spudłował. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą część spotkania.

Po przerwie nieco śmielej do ataku ruszyli białostocczanie, lecz pewnie poczynała sobie defensywa gospodarzy. W 53. minucie z dystansu próbował Makuszewski, ale jego strzał był bliźniaczo podobny do większości uderzeń tego dnia, czyli bardzo niecelny. Chwilę później z ostrego kąta zaskoczył Burkhardt, jednak czujny pozostał Sapela. W odpowiedzi w 62. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepiej w polu karnym znalazł się Zbozień, który główkował, ale piłka o kilkanaście centymetrów minęła słupek bramki. Następnie bardzo dobrą okazję miał Nowak, który z kilku metrów uderzył nad bramką. W kolejnych minutach Jagiellonia spuściła z tonu i ponownie warunki gry dyktowali piłkarze z Bełchatowa. Tymczasem akcje gości ograniczały się do pojedynczych zrywów, które nie przynosiły jednak żadnego efektu.











