O spotkaniu w Hamburgu nie można powiedzieć, że stało na najwyższym poziomie. Bardziej pasuje tu określenie „mecz walki”. W pojedynku dwóch drużyn walczących o europejskie puchary HSV przegrało 0:1 z Freiburgiem. Jedynego gola zdobył Jonathan Schmid.
Początkowe minuty były bardzo wyrównane, ale pierwsi groźnie zaatakowali goście, którzy w jednej akcji dwa razy obili aluminium. Najpierw po dośrodkowaniu Caligiuriego i strzale głową Rosenthala piłka trafiła w poprzeczkę, a następnie strzał Gintera z linii pola karnego uderzył w słupek. Piłkarze obu drużyn byli wyraźnie skupieni na obronie. Dobrze zorganizowane formacje defensywne nie pozwoliły rozwinąć skrzydeł zawodnikom ofensywnym, przez co ciekawych sytuacji było jak na lekarstwo. W 26. minucie było 1:2, ale tylko jeśli chodzi o trafienia w słupki i poprzeczki. Arslan ładnie podał do wbiegającego w pole karne Sona, a ten uderzył na bramkę. Piłka prawie trafiła do Rudnevsa, ale uprzedził go Krmas, który omal nie zaliczył samobója. Czecha uratował słupek. Ostatecznie kiepska pierwsza połowa zakończyła się bezbrakowym remisem.
Druga połowa rozpoczęła się obiecująco. Najpierw z rzutu wolnego celnie, choć niezbyt groźnie uderzył van der Vaart. Freiburg odpowiedział bardzo szybko. Kruse zagrał świetną długą piłkę za obrońców do Rosenthala, ale napastnik gości uderzył w boczną siatkę. Jeszcze lepszą okazję do zdobycia gola miało HSV. Rudnevs zagrał piętą do Skjelbreda, który odegrał do Sona, a Koreańczyk uderzył tuż obok słupka.
Niestety po tych kilku minutach mecz zamiast się rozkręcić, to ponownie zaczął nudzić. Szanse na lepsze widowisko dali goście, którzy zdobyli gola w 69. minucie. Bardzo dobrze na prawe skrzydło zagrał Kruse, Mujdza podał po ziemi w pole karne, a całą akcję wykończył Schmid. Chwilę później powinno być 2:0. Fatalny błąd popełni Diekmeier, który stracił piłkę na rzecz Rosenthala. Poślizgnął się Badelj i fryburczycy szli we dwóch na bramkarza. Rosenthal zdecydował się na przelobowanie golkipera, ale Adler zdołał trącić piłkę i ta minęła słupek. Goście po tej akcji cofnęli się do obrony, ale HSV nie miało żadnego pomysłu, jak wykorzystać przewagę w posiadaniu piłki. W końcówce kolejną dobrą sytuację miał Son, ale jego strzał obronił bramkarz. W doliczonym czasie gry niewiele brakowało, a gola zdobyłby jeszcze van der Vaart, ale z bliska uderzył niecelnie.
Freiburg wygrał z bezpośrednim rywalem w walce o europejskie puchary i dzięki zdobyciu trzech punktów wskoczył na piąte miejsce, wyprzedzając Eintracht.








