Spotkanie Polska – Irlandia zakończyło się bezbramkowym remisem. Mecz nie stał na wysokim poziomie, a na plus naszej ekipie zaliczyć można chyba tylko fakt, że nie straciliśmy dziś bramki. Wyróżnić można Łukasza Szukałę, który był pewny w defensywie, a z przodu korzystał ze swoich dobrych warunków fizycznych.
Początek meczu to dużo walki w środku pola i niewiele klarownej, atrakcyjnej gry. Mecz toczył się w brytyjskim stylu, sędzia pozwalał na ostrą walkę. Piłkarze obu stron nie potrafili przeprowadzać składnych akcji, wymiana dwóch – trzech składnych podań było ponad siły zawodników Adama Nawałki i Michaela O’Neilla. Taktyka Polaków wyglądała prosto – zagrania z naszej połowy wybijać na środek boiska, a potem to jakoś już będzie. Niestety, nie było.
Robert Lewandowski był często sam (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
W 11. minucie Błaszczykowski próbował zagrywać z rzutu wolnego, jednak zagrał w stylu Adriana Mierzejewskiego – na wysokości kolan, więc rywale nie mieli problemu z wybiciem akcji. Co trzeba oddać „Biało-czerwonym” to fakt, że na początkowym etapie spotkania dość uważnie grali z tyłu, unikając kompromitujących zagrań rodem z ostatniego spotkania. Nawet jeśli piłka minęła Pazdana, Szukała pewnie go asekurował. Szkoda tylko, że gra do przodu wyglądała bardzo niemrawo. Wspomniany piłkarz Jagielloni dokładnie rozgrywał piłkę… do naszych obrońców, a za kreowanie akcji ofensywnych nie brał się nikt. Na nasze szczęście w zespole Irlandii wyglądało to podobnie, w efekcie czego z boiska wiało nudą.
W 19. minucie Mączyński ładnie otworzył skrzydło Sobocie, ale jego dośrodkowanie przecięli obrońcy. Chwilę później groźne dośrodkowanie Celebana wyłapał bramkarz „Boys in Green”, którzy dziś bardziej przypominali „All Blacks” z Nowej Zelandii. Dobrze, że nie próbowali tańczyć Haki…
Łukasz Szukała prezentował się naprawdę dobrze w defensywie (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
W 21. minucie groźną piłką w polu karnym obdarowany został Aiden McGeady. Jego strzał wybił Celeban, a rzut rożny niedokładnym strzałem zmarnował Kelly. Nasi, brzydko mówiąc, „nic nie grali”, a zagrożenia nie sprawiali nawet po stałych fragmentach gry. W 25. minucie nieudany strzał Błaszczykowskiego sprawił trochę problemów bramkarzowi gości, ale Ćwielongowi nie udało się dobiec do piłki. Z drugiej strony po rzucie wolnym strzelać próbował Wilson, ale nie trafił w bramkę.
Pierwsze pół godziny gry da się podsumować jako bardzo słabe. Żaden zespół nie prezentował gry na poziomie reprezentacyjnym. Jedynym pozytywem gry naszego zespołu jest to, że nie traciliśmy bramek, a rywale nie potrafili poważnie zagrozić świątyni Wojciecha Szczęsnego. Z drugiej jednak strony Irlandczycy mogli powiedzieć dokładnie to samo. W 33. minucie z powodu kontuzji Sean St Ledger został zmieniony przez Johna O’Shea. Chwilę potem dobrą interwencją popisał się Szukała, przecinając wrzutkę przedłużoną przez Waltersa.
Jakub Błaszczykowski zagrał dziś słabiej niż zwykle (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
W 35. minucie po raz kolejny mieliśmy rzut rożny. Kuba Błaszczykowski był faulowany na 30 metrze od bramki rywali, a Mączyński zagrał prosto na głowę Marciniaka, który przestrzelił wysoko ponad bramką Irlandii. Minutę później O’Shea zagraniem ręką zablokował kontrę naszego zespołu, za co obejrzał żółtą kartkę.
Z obu stron brakowało gry środkiem. Bokami zresztą też. Nawet gdy Waldemar Sobota urwał się na skrzydle, to sędzia, zupełnie nie wiadomo dlaczego, odgwizdywał spalonego. W 41. minucie w końcu obejrzeliśmy coś, co wyglądało z naszej strony jak przemyślana akcja ofensywna. Kuba dostał dobrą piłkę na skrzydło, sprytnie się obrócił i płasko zagrał na piąty metr. Forde ledwo zdążył do tej piłki, czaił się na nią dobrze ustawiony Lewandowski. Niestety już chwilę później nasi piłkarze wrócili do „swojej” gry, efektem czego były zupełnie nieprzemyślane zagrania. Szkoda było patrzeć na ambitnie szarpiącego Lewandowskiego, który nawet jeśli szarpnął i minął rywala czy dwóch, albo nie miał do kogo odegrać, albo odbijał się od następnych rywali. Pierwsza połowa bez historii zakończyła się remisem 0:0.
Łukasz Teodorczyk zmienił Roberta Lewandowskiego, jednak tak jak i on nie był widoczny w ofensywie (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Druga połowa rozpoczęła się bez zmian w składach obu ekip. Sprawy w swoje ręce próbował wziąć Kuba Błaszczykowski, który w polu karnym Irlandii na pełnym biegu minął trzech rywali, jednak dał się powalić na ziemię, a sędzia nie podyktował rzutu karnego. Niestety znów okazywało się, że najefektywniejszym sposobem rozegrania akcji przez Polaków jest podanie od Szczęsnego do Lewandowskiego. W 51. minucie zagranie Mączyńskiego z rzutu wolnego przedłużył Szukała, jednak strzał „Lewego” nie stanowił zagrożenia dla bramki gości.
Główną aktywnością Michała Pazdana było faulowanie rywali w środku pola i przecinanie akcji. Spełniał to zadanie doskonale, jednak nijak nie sprawdzał się w kwestii rozgrywania piłki. W 57. minucie z boiska zejść musiał kontuzjowany Mączyński, którego zmienił Jodłowiec. W 58. minucie zszedł Lewandowski, a na jego miejsce pojawił się Teodorczyk. Chwilę potem groźny strzał Stokes’a obronił Szczęsny, a interesującą akcję rozprowadzoną przez Sobotę złym dośrodkowaniem zespół Błaszczykowski. Ten sam piłkarz w końcu dobrze dograł ze stałego fragmentu gry na głowę Szukały, ale będący chyba najjaśniejszym punktem naszego zespołu obrońca nie trafił w bramkę.
Wojciech Szczęsny (fot. Skysports.com)
Po godzinie gry „Biało-czerwoni” i „Boys in Green” trochę przyśpieszyli. Najpierw ładnie dośrodkował McClean, a potem Błaszczykowski dobrze odegrał przed pole karne do Jodłowca, który uderzył tuż nad bramką gości. W 69. minucie ładnym balansem popisał się Sobota, jednak uderzył zbyt anemicznie i rywale zdążyli interweniować. Potem Ćwielong starał się niepotrzebnie odgrywać przed polem karnym do Błaszczykowskiego, czym zmarnował groźną akcję naszej kadry. To był dobry etap gry Polaków, akcje skrzydłami układały się bardzo ciekawie, jednak brakowało dokładnych dośrodkowań. Nawet jeśli Irlandia zakładała wysoki pressing, piłkarze Adama Nawałki sprytnie utrzymywali się przy piłce.
W 75. minucie dobre dośrodkowanie Jodłowca trafiło do Kowalczyka, który wbił piłkę prosto pod nogi Błaszczykowskiego. Piłkarz BVB próbując zgubić rywala stracił piłkę, która trafiła jeszcze przed pole karne rywali, ale nie wynikło z tego żadne zaskoczenie. Z drugiej strony Irlandia próbowała dośrodkowań, ale wszystkie padały łupem Wojtka Szczęsnego.
W 81. minucie z boiska zeszli Sobota i Ćwielong, a na ich miejsce pojawili się Brzyski i Olkowski. Adam Nawałka postanowił, że nawet jeśli nie wygra tego meczu, to postara się go nie przegrać. I faktycznie, w drugiej połowie czyszczenie akcji rywali wychodziło „Biało-czerwonym” naprawdę dobrze. Pod bramką rywali działo się jednak niewiele. Ciekawe dośrodkowanie Teodorczyka dotarło co prawda do Celebana, jednak ofiarna interwencja Warda zażegnała niebezpieczeństwo.
W 89. minucie debiut w roli kapitana reprezentacji Polski zaliczył Tomasz Jodłowiec, który przejął opaskę od Kuby Błaszczykowskiego. Strzelać próbował Olkowski, jednak trafił prosto w Forde’a. Sędzia doliczył do spotkania aż 6 minut. Nijak nie przełożyło się to jednak na zagrożenie z jednej, ani drugiej strony.
Druga połowa była w wykonaniu Polaków lepsza od pierwszej. Niestety, nie przełożyło się to ani na klarowne sytuacje, ani na dobry wynik. Remis 0:0 to sprawiedliwy wynik, jednak udowodnił, że przed Adamem Nawałką dużo pracy przed eliminacjami na Euro 2016.
Brawo Polacay, nareszczie ktoś się odważył i
zrobił odważne zmiany, a nie ciągle ten sam
przerekalomany skład, naprawdę podabała mi się
gra biało-czerwonych, oczywiście szkoda, że nie ma
bramki, ale i tak jak na początkek to dobrze. Podoba
mi się nasz nowy trener.
~W
~w wykonaniu naszych
Nuda ze ja cie pier.dole Jeb.ac szalonego mnicha.
~W
~uber wb
Tak, był Benhakker było dobrze to się wam
zachciało to macie dno i 5 m mułu
Dodaj komentarz
Spotkanie Polska – Irlandia zakończyło się bezbramkowym remisem. Mecz nie stał na wysokim poziomie, a na plus naszej ekipie zaliczyć można chyba tylko fakt, że nie straciliśmy dziś bramki. Wyróżnić można Łukasza Szukałę, który był pewny w defensywie, a z przodu korzystał ze swoich dobrych warunków fizycznych.
Początek meczu to dużo walki w środku pola i niewiele klarownej, atrakcyjnej gry. Mecz toczył się w brytyjskim stylu, sędzia pozwalał na ostrą walkę. Piłkarze obu stron nie potrafili przeprowadzać składnych akcji, wymiana dwóch – trzech składnych podań było ponad siły zawodników Adama Nawałki i Michaela O’Neilla. Taktyka Polaków wyglądała prosto – zagrania z naszej połowy wybijać na środek boiska, a potem to jakoś już będzie. Niestety, nie było.
Robert Lewandowski był często sam (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
W 11. minucie Błaszczykowski próbował zagrywać z rzutu wolnego, jednak zagrał w stylu Adriana Mierzejewskiego – na wysokości kolan, więc rywale nie mieli problemu z wybiciem akcji. Co trzeba oddać „Biało-czerwonym” to fakt, że na początkowym etapie spotkania dość uważnie grali z tyłu, unikając kompromitujących zagrań rodem z ostatniego spotkania. Nawet jeśli piłka minęła Pazdana, Szukała pewnie go asekurował. Szkoda tylko, że gra do przodu wyglądała bardzo niemrawo. Wspomniany piłkarz Jagielloni dokładnie rozgrywał piłkę… do naszych obrońców, a za kreowanie akcji ofensywnych nie brał się nikt. Na nasze szczęście w zespole Irlandii wyglądało to podobnie, w efekcie czego z boiska wiało nudą.
W 19. minucie Mączyński ładnie otworzył skrzydło Sobocie, ale jego dośrodkowanie przecięli obrońcy. Chwilę później groźne dośrodkowanie Celebana wyłapał bramkarz „Boys in Green”, którzy dziś bardziej przypominali „All Blacks” z Nowej Zelandii. Dobrze, że nie próbowali tańczyć Haki…
Łukasz Szukała prezentował się naprawdę dobrze w defensywie (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
W 21. minucie groźną piłką w polu karnym obdarowany został Aiden McGeady. Jego strzał wybił Celeban, a rzut rożny niedokładnym strzałem zmarnował Kelly. Nasi, brzydko mówiąc, „nic nie grali”, a zagrożenia nie sprawiali nawet po stałych fragmentach gry. W 25. minucie nieudany strzał Błaszczykowskiego sprawił trochę problemów bramkarzowi gości, ale Ćwielongowi nie udało się dobiec do piłki. Z drugiej strony po rzucie wolnym strzelać próbował Wilson, ale nie trafił w bramkę.
Pierwsze pół godziny gry da się podsumować jako bardzo słabe. Żaden zespół nie prezentował gry na poziomie reprezentacyjnym. Jedynym pozytywem gry naszego zespołu jest to, że nie traciliśmy bramek, a rywale nie potrafili poważnie zagrozić świątyni Wojciecha Szczęsnego. Z drugiej jednak strony Irlandczycy mogli powiedzieć dokładnie to samo. W 33. minucie z powodu kontuzji Sean St Ledger został zmieniony przez Johna O’Shea. Chwilę potem dobrą interwencją popisał się Szukała, przecinając wrzutkę przedłużoną przez Waltersa.
Jakub Błaszczykowski zagrał dziś słabiej niż zwykle (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
W 35. minucie po raz kolejny mieliśmy rzut rożny. Kuba Błaszczykowski był faulowany na 30 metrze od bramki rywali, a Mączyński zagrał prosto na głowę Marciniaka, który przestrzelił wysoko ponad bramką Irlandii. Minutę później O’Shea zagraniem ręką zablokował kontrę naszego zespołu, za co obejrzał żółtą kartkę.
Z obu stron brakowało gry środkiem. Bokami zresztą też. Nawet gdy Waldemar Sobota urwał się na skrzydle, to sędzia, zupełnie nie wiadomo dlaczego, odgwizdywał spalonego. W 41. minucie w końcu obejrzeliśmy coś, co wyglądało z naszej strony jak przemyślana akcja ofensywna. Kuba dostał dobrą piłkę na skrzydło, sprytnie się obrócił i płasko zagrał na piąty metr. Forde ledwo zdążył do tej piłki, czaił się na nią dobrze ustawiony Lewandowski. Niestety już chwilę później nasi piłkarze wrócili do „swojej” gry, efektem czego były zupełnie nieprzemyślane zagrania. Szkoda było patrzeć na ambitnie szarpiącego Lewandowskiego, który nawet jeśli szarpnął i minął rywala czy dwóch, albo nie miał do kogo odegrać, albo odbijał się od następnych rywali. Pierwsza połowa bez historii zakończyła się remisem 0:0.
Łukasz Teodorczyk zmienił Roberta Lewandowskiego, jednak tak jak i on nie był widoczny w ofensywie (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Druga połowa rozpoczęła się bez zmian w składach obu ekip. Sprawy w swoje ręce próbował wziąć Kuba Błaszczykowski, który w polu karnym Irlandii na pełnym biegu minął trzech rywali, jednak dał się powalić na ziemię, a sędzia nie podyktował rzutu karnego. Niestety znów okazywało się, że najefektywniejszym sposobem rozegrania akcji przez Polaków jest podanie od Szczęsnego do Lewandowskiego. W 51. minucie zagranie Mączyńskiego z rzutu wolnego przedłużył Szukała, jednak strzał „Lewego” nie stanowił zagrożenia dla bramki gości.
Główną aktywnością Michała Pazdana było faulowanie rywali w środku pola i przecinanie akcji. Spełniał to zadanie doskonale, jednak nijak nie sprawdzał się w kwestii rozgrywania piłki. W 57. minucie z boiska zejść musiał kontuzjowany Mączyński, którego zmienił Jodłowiec. W 58. minucie zszedł Lewandowski, a na jego miejsce pojawił się Teodorczyk. Chwilę potem groźny strzał Stokes’a obronił Szczęsny, a interesującą akcję rozprowadzoną przez Sobotę złym dośrodkowaniem zespół Błaszczykowski. Ten sam piłkarz w końcu dobrze dograł ze stałego fragmentu gry na głowę Szukały, ale będący chyba najjaśniejszym punktem naszego zespołu obrońca nie trafił w bramkę.
Wojciech Szczęsny (fot. Skysports.com)
Po godzinie gry „Biało-czerwoni” i „Boys in Green” trochę przyśpieszyli. Najpierw ładnie dośrodkował McClean, a potem Błaszczykowski dobrze odegrał przed pole karne do Jodłowca, który uderzył tuż nad bramką gości. W 69. minucie ładnym balansem popisał się Sobota, jednak uderzył zbyt anemicznie i rywale zdążyli interweniować. Potem Ćwielong starał się niepotrzebnie odgrywać przed polem karnym do Błaszczykowskiego, czym zmarnował groźną akcję naszej kadry. To był dobry etap gry Polaków, akcje skrzydłami układały się bardzo ciekawie, jednak brakowało dokładnych dośrodkowań. Nawet jeśli Irlandia zakładała wysoki pressing, piłkarze Adama Nawałki sprytnie utrzymywali się przy piłce.
W 75. minucie dobre dośrodkowanie Jodłowca trafiło do Kowalczyka, który wbił piłkę prosto pod nogi Błaszczykowskiego. Piłkarz BVB próbując zgubić rywala stracił piłkę, która trafiła jeszcze przed pole karne rywali, ale nie wynikło z tego żadne zaskoczenie. Z drugiej strony Irlandia próbowała dośrodkowań, ale wszystkie padały łupem Wojtka Szczęsnego.
W 81. minucie z boiska zeszli Sobota i Ćwielong, a na ich miejsce pojawili się Brzyski i Olkowski. Adam Nawałka postanowił, że nawet jeśli nie wygra tego meczu, to postara się go nie przegrać. I faktycznie, w drugiej połowie czyszczenie akcji rywali wychodziło „Biało-czerwonym” naprawdę dobrze. Pod bramką rywali działo się jednak niewiele. Ciekawe dośrodkowanie Teodorczyka dotarło co prawda do Celebana, jednak ofiarna interwencja Warda zażegnała niebezpieczeństwo.
W 89. minucie debiut w roli kapitana reprezentacji Polski zaliczył Tomasz Jodłowiec, który przejął opaskę od Kuby Błaszczykowskiego. Strzelać próbował Olkowski, jednak trafił prosto w Forde’a. Sędzia doliczył do spotkania aż 6 minut. Nijak nie przełożyło się to jednak na zagrożenie z jednej, ani drugiej strony.
Druga połowa była w wykonaniu Polaków lepsza od pierwszej. Niestety, nie przełożyło się to ani na klarowne sytuacje, ani na dobry wynik. Remis 0:0 to sprawiedliwy wynik, jednak udowodnił, że przed Adamem Nawałką dużo pracy przed eliminacjami na Euro 2016.