Emocje w pierwszym meczu 23. kolejki Bundesligi. Mimo bezbramkowego remisu spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie i zadowoliło niejednego kibica niemieckiej ekstraklasy. Świetne okazje marnowali reprezentanci obu drużyn i ostatecznie stanęło na wyniku 0:0.
Początek spotkania nie przyniósł nam wielkich emocji. Freiburg zepchnął swoich rywali do defensywy i próbował jak najszybciej osiągnąć przewagę, która pozwoliłaby mu wyjść na prowadzenie. Niezłą okazję w 10. minucie miał Daniel Caligiuri, jednak po dobrym dośrodkowaniu Bastiana Oczipki przestrzelił minimalnie nad bramką. Od tego momentu gra zacieśniła się w okolicach środka pola, a obie drużyny starały się nie dać żadnej okazji do zdobycia bramki drugiej ekipie. Na boisku spotkały się bowiem dwa bardzo dobre zespoły i jeden błąd mógł zadecydować o ostatecznym wyniku spotkania.
17. minuta mogła przynieść prowadzenie dla Eintrachtu Frankfurt. Błąd defensywy Freiburga, która przepuściła za siebie piłkę, do której dopadł Stefan Aigner. Rajd piłkarza zakończył się strzałem jedynie w boczną siatkę i po raz kolejny szczęście sprzyjało gospodarzom. Ani jedni, ani drudzy nie chcieli dopuścić do sytuacji bramkowej, co zdecydowanie zmniejszyło tempo akcji na boisku.
Nikt jednak nie uniknął błędów. Blisko zdobycia bramki po centrze w pole karne był Alexander Meier. Na około ósmym metrze wybił się wyżej od obrońcy, jednak golkiper nie miał problemu z obroną tej piłki.
Sędzia Peter Gagelmann pozwalał obu ekipom na bardzo dużo. Wiele brzydkich faulów powodowało co rusz przerwy w grze.
Im bliżej końca pierwszej połowy meczu, tym tempo akcji było wyższe. Obie drużyny zaczęły popełniać coraz więcej błędów, co mogło zemścić się na Frankfurcie. Cedric Makiadi dostał świetną centrę w pole karne, jednak obrońcy zdołali w agresywny sposób wybić z głowy Brazylijczyka plan zdobycia bramki otwierającej wynik spotkania.
W porównaniu z ubiegłym sezonem Freiburg wykonał ogromny postęp. Po 22. kolejkach poprzedniego sezonu był czerwoną latarnią ligi. W tym walczy jak równy z równym z Eintrachtem Frankfurt, tworząc sobie bardzo dużo wybornych sytuacji bramkowych jak ta z 38. minuty. Złe podanie Kevina Trappa znakomicie przejął Rosenthal, jednak zawodnicy świetnie kryci w polu karnym nie mieli nic do powiedzenia.
Obie ekipy starały się jak najszybciej przedostać spod jednego pola karnego pod drugie. Akcje toczyły się głównie na bokach boiska, a zawodnicy środka pola rzadko kiedy byli wykorzystywani w ofensywie.
W 44. minucie żółty kartonik zobaczył Daniel Caligiuri. Była to bardzo zła wiadomość dla jego drużyny, jednak to koniec kar w pierwszej połowie. Dosłownie kilkanaście sekund później żółtą kartkę otrzymał również Karim Matmour.
Tuż po dwóch upomnieniach sędzia zakończył pierwszą połowę meczu. Eintracht – Freiburg 0:0.
Drugą połowę z wielkim animuszem rozpoczął Freiburg, który już dwie minuty po gwizdku miał świetną okazję do zdobycia bramki, jednak podanie na dobieg przecięli obrońcy.
Gospodarze spotkania dobrze grali w ofensywie i nie pozwalali rywalom na zbyt dużo. Frankfurtczycy zostali zepchnięci do dosyć głębokiej defensywy, w której radzili sobie w miarę dobrze, i odpierali ataki gospodarzy. W 54. minucie na boisku pojawił się Pavel Krmas. To właśnie w meczach z tym zawodnikiem Freiburg zawsze tracił najmniej bramek.








