Przeciętne derby Manchesteru zakończyły się bezbramkowym remisem. Mało strzałów, dużo walki i biegania. Z pewnością nie był to mecz, na jaki czekały miliony piłkarskich kibiców na całym świecie. Jeśli nie oglądaliście, nie macie czego żałować.
Obie drużyny przystąpiły do derbowego spotkania nieco osłabione. W zespole „Czerwonych Diabłów” z powodu kontuzji nie mógł zagrać Luke Shaw. W pierwszej jedenastce nie wybiegli również między innymi Mateo Darmian i Memphis Depay. W ekipie „The Citizens” zabrakło dwóch bardzo ważnych graczy, którzy leczą kontuzję – Kuna Aguero i Davida Silvy. Brak tych piłkarzy był szansą dla United, nie ma co ukrywać, Silva i Aguero to dla „Obywateli” zawodnicy kluczowi, gracze, od których w dużym stopniu zależy ofensywna gra drużyny z Etihad Stadium.
Do wyśmienitej formy powrócił ostatnio Manchester City. Co prawda „Czerwone Diabły” również zdobywały ostatnio dużo punktów, ale ich styl pozostawiał wiele do życzenia. Dlatego też mogliśmy się spodziewać, że podopieczni Manuela Pellegriniego będą chcieli szybko wyjść na prowadzenie. „Obywatele” mieli jednak problem ze zorganizowaniem swojej gry. Dużo strat, dużo niedokładnych podań, problemy z wyprowadzaniem akcji. Zupełnie inaczej wyglądali na początku podopieczni Louisa van Gaala. Duża wymienność pozycji, długie utrzymywanie się przy piłce. Początek spotkania należał do gospodarzy.
Kwadrans zajęło „The Citizens” poukładanie i uspokojenie gry. Po tym czasie gra City zaczęła wyglądać lepiej. Aktywni byli Sterling i De Bruyne. Poprawa gry była widoczna, jednak nie miało to przełożenia na sytuacje bramkowe. Z drugiej strony boiska też nie oglądaliśmy dobrych okazji do strzelenia bramki. Dobrze grał Martial, aktywny był również wczorajszy jubilat Wayne Rooney.
Przerwa zmieniła niewiele w obrazie gry. Obie drużyny starały się atakować, sytuacja przenosiła się spod jednego pola karnego pod drugie. Spore problemy z przerywaniem akcji przeciwników mieli środkowi pomocnicy obu ekip. Środek pola był korytarzem, przez który przemykali zawodnicy. Po kilkunastu minutach „Czerwone Diabły” chyba przypomniały sobie, że spotkanie rozgrywane jest na Old Trafford i jak na gospodarza przystało, pasowałoby trochę przycisnąć. Efekty? 62% posiadania piłki i… zero celnych strzałów. Najlepszą okazję United stworzyło sobie w 85. minucie, kiedy to Martial podał za plecy obrońców do Lingarda, a ten próbował przelobować Joe Harta. Piłka uderzyła jednak w poprzeczkę. Manchester United zwęszył krew i przycisnął jeszcze mocniej. Swoją okazję miał Chris Smalling, ale bardzo dobrą interwencją popisał się bramkarz „Obywateli”. Do końca spotkania żadnej z drużyn nie udało się strzelić bramki i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.











