W meczu inaugurującym 7. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy Widzew Łódź zremisował bezbramkowo z Zagłębiem. Mecz odbył się w Łodzi. Nie wiadomo, jak potoczą się teraz losy Jana Urbana w Zagłębiu.
Na początku meczu żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie przewagi. Atakowały oba zespoły i żaden nie potrafił znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza przeciwnej drużyny. Najpierw szczęścia spróbowali lubinianie. Jeden z nich dośrodkował w pole karne, ale Maciej Mielcarz wyłapał piłkę. Kilka minut później atak budowali już piłkarze Widzewa. Dobry pomysł miał Princewill Okachi, jednak w jego wykonaniu przeszkodził Nigeryjczykowi Michal Hanek.

Od 18. minuty do pracy wzięli się podopieczni Jana Urbana. Najpierw po lewej stronie próbował przebić się Nhamoinesu, ale został zatrzymany przez Sebastiana Maderę. Chwilę później dośrodkowanie Małkowskiego wybił Panka. Gospodarze z pewnością obawiali się Janusza Gancarczyka, którego regularnie faulowali. Poza niecelnym strzałem z dystansu Adriana Budki Widzew nie przejawiał chęci strzelenia bramki.
Widać je było u piłkarzy Urbana. W 25. minucie dośrodkował z rzutu rożnego Małkowski, a chwilę później szansy spróbował Gancarczyk. Wszystkie te ataki Zagłębia wyszły na marne.
Ciekawą sytuację miał w 33. minucie Szymon Pawłowski. Przeszedł dwóch defensorów Widzewa, jednak nie znalazł sposobu na bramkarza rywali. Swoją szansę mieli też łodzianie, gdy dobre podanie od Dudu otrzymał Pinherio. Portugalczyk nie zdążył jednak do piłki. Pierwsza połowa zakończyła się atakami Zagłębia, ale na tablicy świetlnej wciąż widniał wynik 0:0.
Na początku drugiej połowy dał o sobie znać po raz kolejny Princewill Okachi niecelnym strzałem na bramkę Zagłębia. Chwilę później kolejne dośrodkowanie „Miedziowych” zneutralizowane zostało przez łódzką defensywę. W 53. minucie stadion przeżył chwilę grozy. Piotr Grzelczak padł na murawę. Wszyscy myśleli, że będzie rzut karny, ale ku zdziwieniu wszystkich arbiter pozwolił grać dalej. Podsumowując godzinę gry, trzeba powiedzieć, że mecz był wyjątkowo nudny.
Ostatnie pół godziny gry rozpoczęło się od dośrodkowania Małkowskiego. Jak zwykle piłka została wybita przez defensorów. Chwilę później kolejne dośrodkowanie Małkowskiego, ale znów żaden z podopiecznych Jana Urbana nie potrafi go wykorzystać. W 82. minucie stuprocentowej szansy nie wykorzystał Szymon Pawłowski. Ofensywny pomocnik Zagłębia strzelił bardzo dobrze, ale świetna interwencja Mielcarza uratowała Widzew przed utratą bramki w końcowej fazie meczu. Do końca meczu nie było już żadnej ciekawej sytuacji.
Ostatecznie Widzew Łódź zremisował u siebie z Zagłębiem 0:0. Po tym meczu Zagłębie, mimo jednego punktu, nie opuści strefy spadkowej, natomiast Widzew awansuje na 3. miejsce w tabeli.











