Trzecia drużyna poprzedniego sezonu słabo rozpoczęła tegoroczne rozgrywki o mistrzostwo Anglii. Mecz z Sunderlandem zakończył się wynikiem 0:0.
Drużyna z północnego Londynu już w 4. minucie mogła stracić bramkę, gdy błąd w defensywie popełnił Per Mertesacker. Strzał Jamesa McCleana w środek bramki został zatrzymany przez Szczęsnego. Prawa strona obrony Arsenalu nie jest najmocniejszym punktem defensywy. Chwilę później uderzeniem z dystansu popisał się nowy nabytek „Kanonierów” – Santi Cazorla – jednak bardzo dobrze w bramce zachował się Simon Mignolet.

Kolejna groźna akcja należała do „The Black Cats”. Tym razem dziurawą obronę londyńczyków rozpracowali Sessegnon i spółka. Na szczęście dla gospodarzy ponownie świetnie interweniował Szczęsny, a Colback nie mógł cieszyć się ze zdobycia pierwszej bramki w tym sezonie. W 18. minucie na rajd lewą stroną zdecydował się Gervinho, którego podaniem z głębi pola obsłużył Cazorla. Hiszpan otrzymał piłkę w polu karnym i piekielnie mocno uderzył. Niestety dla kibiców zasiadających na The Emirates – obok bramki.
Z każdą minutą mecz nabierał tempa. „Kanonierzy” powinni prowadzić w tym spotkaniu, lecz w podbramkowym zamieszaniu szczęśliwie piłkę wybili defensorzy „The Black Cats”. Po chwili Walcott niefortunnie kopnął futbolówkę i tym strzałem nie zagroził bramce strzeżonej przez Mignoleta. W 28. minucie znów górą był golkiper Sunderlandu. Tym razem akcję Abou Diabiego przygotował kolejny nowy zawodnik w składzie Arsenalu – Lukas Podolski. Po strzale Francuza bramkarz wyciągnął się jak struna i sparował piłkę na rzut rożny. Nietrudno zauważyć, iż w składzie „The Gunners” brakowało Robina van Persiego, który trafił do Manchesteru United. Podolski nie do końca sprawdzał się jako środkowy napastnik. W kombinacyjnej akcji, kiedy to Cazorla rozgrywał futbolówkę z Artetą, podaniem z prawej strony Niemca próbował obsłużyć Walcott, jednak były gracz Koeln został uprzedzony przez obrońców Sunderlandu.
Na przerwę obie drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie. Niewątpliwie wynik ten nie satysfakcjonował kibiców gospodarzy, gdyż ich ulubieńcy nie wykorzystali kilku dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Z drugiej strony jednak mogą cieszyć się, iż błędy Arsenalu w defensywie nie zostały surowo skarcone stratą gola.
W drugiej połowie, podobnie jak w pierwszej, można było zauważyć brak zgrania w drużynie z północnego Londynu. Zawodnicy często zagrywali do siebie niedokładnie, przez co ułatwiali skuteczną grę w defensywie graczom gości.
Pierwszą groźną sytuację w tej części spotkania mogliśmy zobaczyć w 58. minucie, kiedy Podolski próbował pokonać bramkarza gości strzałem z rzutu wolnego. Niemiecki napastnik uderzył jednak ponad bramką. Kilka minut później, po trochę przypadkowym rozegraniu akcji, w boczną siatkę strzelił Walcott, który dzisiaj miał wyjątkowo źle nastawiony celownik. Przez większość czasu „Kanonierzy” napierali na bramkę Mignoleta, jednak nic z tego nie wynikało. Dokonane dotychczas zmiany przez Wengera nie zmieniły obrazu gry, choć na boisku pojawili się ofensywni zawodnicy: Olivier Giroud i Aaron Ramsey. Podopieczni Martina O’Neilla grali nie tyle dobrze w defensywie, ile w ataku słabo spisywali się „The Gunners”.










