W hicie 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań zremisował z Legią Warszawa 0:0. Klasyk naszej ligi nie zawiódł. Kibice mogą jedynie żałować, że nie ujrzeli żadnej bramki.
Stadion przy ulicy Bułgarskiej wypełniony niemal po brzegi o godzinie 17:00 powitał na płycie głównej piłkarzy obu drużyn. Od pierwszego gwizdka arbitra widać było, że zarówno Lech, jak i Legia bardzo poważnie traktują ten mecz i będą chciały rozstrzygnąć go na swoją korzyść. Pierwsze minuty należały do poznaniaków, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce. Pierwszy strzał na bramkę został oddany w 12. minucie meczu, a jego autorem był Rafał Murawski. Reprezentant Polski mocno uderzył z dystansu, ale zabrakło mu precyzji.
Kolejny raz niebezpiecznie pod bramką Kuciaka zrobiło się w 23. minucie. Piłkę na trzydziestym metrze przed bramką otrzymał Tonew, który minął Vrdoljaka i zdecydował się na strzał. Futbolówka po drodze odbiła się jeszcze od głowy Borysiuka i niewiele zabrakło, a przelobowałaby zaskoczonego Kuciaka. Lechici mieli jednak rzut rożny. Szybko rozegrany stały fragment gry sprawił legionistom sporo kłopotów. W pole karne dośrodkowywał Murawski, a tam strzał głową oddał Djurdjević. Świetną interwencją popisał się słowacki bramkarz Legii, który zdołał wybić piłkę na rzut rożny.
Mimo że to lechici prowadzili grę, to jednak Legia stworzyła sobie najlepszą w pierwszej części gry okazję do zdobycia bramki. Po wygranej przebitce z Kamińskim piłkę przejął Ljuboja, który bez zastanowienia zagrał prostopadle do Gola. Pomocnik „Wojskowych” znalazł się oko w oko z Buriciem. Wydawało się, że za moment piłka zatrzepocze w siatce, ale uderzenie gola przeleciało tuż obok słupka, co sprawiło, że kibice zgromadzeni na stadionie przy Bułgarskiej odetchnęli z ulgą.
W końcówce pierwszej połowy świetną okazję miał jeszcze Stilić. Akcja rozpoczęła się od dobrego podania Kriwca do Wojtkowiaka. Reprezentant Polski popędził prawą stroną i wrzucił w pole karne. Długo lecącą futbolówkę do środka pola karnego zgrał Tonew. Tam czekał już bośniacki pomocnik, który bez zastanowienia uderzył lewą nogą. Kibice Lecha podskoczyli już z radości, ale piłka uderzyła tylko w boczną siatkę.
Druga połowa zdecydowanie należała do Lecha. W 56. minucie fatalny błąd Jędrzejczyka wykorzystał Rudniew, który przejął piłkę i znalazł się oko w oko z Kuciakiem. Tuż przed bramkarzem Legii piłka jednak podskoczyła, co sprawiło, że lechita nie zdołał celnie uderzyć i zmarnował stuprocentową sytuację. Po chwili groźnie z dystansu uderzał Djurdjević, lecz tym razem piłka przeszła ponad poprzeczką.
Z każdą minutą przewaga Lecha rosła, ale gospodarze nie potrafili udokumentować jej zdobyciem bramki. Ponadto świetnie spisywał się Kuciak, który w wielu sytuacjach ratował Legię. Strzałów próbowali m.in. Murawski oraz Kriwiec, ale za każdym razem górą był golkiper gości.
Gdy wydawało się, że lada chwila „Kolejorz” obejmie prowadzenie, kontratak wyprowadzili legioniści. Żyro zagrał doskonałą piłkę do Vrdoljaka, który stojąc trzy metry przed bramką, po prostu musiał wpakować futbolówkę do siatki. Okazało się jednak, że zawodnik Legii fatalnie spudłował. Po chwili świetną okazję stworzył sobie Lech. Świetna wymiana na małej powierzchni zakończyła się prostopadłym podaniem Stilicia do Henriqueza. Defensor Lecha zdołał musnąć piłkę przed kontaktem z bramkarzem Legii. Wydawało się, że tym razem futbolówka wpadnie do bramki, ale w ostatniej chwili ofiarną interwencją z linii bramkowej wybił ją Wawrzyniak.










