Bezbramkowo w Mediolanie


1 lutego 2011 Bezbramkowo w Mediolanie

23. kolejkę zainaugurował hit Milan – Lazio. Obie drużyny znajdują się na podium ligowej tabeli, więc kibice mieli nadzieję, że zawodnicy zrobią wszystko, aby spotkanie okazało się znakomitym widowiskiem. Niestety tak się nie stało. Większą ochotę na zwycięstwo miał Milan, ale tego wieczoru mediolańscy napastnicy mieli rozregulowane celowniki i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.


Udostępnij na Udostępnij na

W niedzielę kibice zgromadzeni na San Siro byli świadkami wielkiego widowiska. Dziś apetyty były zaostrzone, jeśli chodzi o poziom meczu. Trener Lazio, Edoardo Reja, przed spotkaniem mówił, że przeciwko Milanowi nie można grać defensywnej piłki, tylko trzeba odważnie zaatakować. I rzeczywiście, to goście mieli pierwszą okazję do zdobycie bramki. W 4. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Ledesma, ale piłka poleciała wprost w rękawice Abbiattiego. Na kolejną, wartą odnotowania akcję trzeba było poczekać do 21. minuty. Z 16 metrów uderzeniem z woleja popisał się Flamini. Po tym strzale futbolówka wylądowała na trybunach San Siro. Kolejne minuty upływały w ślimaczym tempie. Obie drużyny poruszały się po murawie jak muchy w smole. Nawet tifosi oszczędzali swoje gardła. W 34. minucie Milan miał świetną okazję do objęcia prowadzenia. Znajdujący się po lewej stronie pola karnego Ibrahimović zagrał piłkę na 12. metr wprost pod nogi Emanuelsona. Holender miał chwilę czasu na ustawienie się do strzału. Zawodnik nie zrobił użytku z tych kilku sekund i po jego uderzeniu futbolówka poszybowała wysoko nad poprzeczką. Po chwili Massimo Oddo ni to strzelał, ni to dośrodkowywał, ale zmusił Muslerę do wybicia piłki na rzut rożny. Pierwsza połowa stała na niskim poziomie. Od zespołów z czołówki Serie A wymaga się nieco więcej.

Zlatan Ibrahimowić robił, co mógł, ale piłka, jak zaczarowana, nie chciała wpaść do rzymskiej siatki
Zlatan Ibrahimowić robił, co mógł, ale piłka, jak zaczarowana, nie chciała wpaść do rzymskiej siatki (fot. Tuttosport.com)

Druga odsłona mogła się zacząć dla Milanu wyśmienicie. W 50. minucie Ibrahimović dosłownie zabrał spod stopy piłkę Pato. Przygotował sobie pozycję i strzelił po ziemi. Futbolówka odbiła się jednak od dwóch słupków i wróciła na pole gry. Po chwili znów w roli głównej wystąpił Szwed. Z prawej strony pola karnego wykonał prosty zwód, a po nim oddał strzał. Piłka po tym uderzeniu minęła bramkę. W 65. minucie swoją szansę miał Robinho. Z lewej strony dośrodkował Emanuelson, a Brazylijczyk chciał uderzyć z pierwszej piłki, lecz fatalnie skiksował. Po kilkudziesięciu sekundach znów w roli głównej wystąpił napastnik pozyskany z Manchesteru City. Robinho znalazł się na czystej pozycji i uderzył w kierunku dłuższego słupka bramki. Piłka toczyła się do siatki, ale na swej drodze natknęła się na Biavę, który nie pozwolił jej przekroczyć linii bramkowej.

Emocje rosły z każdą upływającą minutą. Jednak były to raczej negatywne emocje. Sędzia kilka razy musiał temperować zapędy obu drużyn. Ofiarą ostrej gry stał się Nicola Legrotaglie, który w swoim debiucie został zniesiony z boiska na noszach. W 85. minucie ponownie Milan stanął przed szansą. Najpierw strzał Ibrahimovicia został zastopowany przez obrońców, a dobitka Emanuelsona została przestrzelona. Gospodarze robili, co mogli, aby w ostatnich minutach zdobyć rozstrzygającą bramkę. Jednak obrońcy grali bardzo uważnie i nie popełniali błędów, które mogły mieć opłakane skutki. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem, który satysfakcjonuje jedynie przyjezdnych.

Komentarze
~lazio (gość) - 15 lat temu

1;0 to dobry wynik.zasłuzyli

~Pablo"madryt") (gość) - 15 lat temu

Oglądałem ten mecz, strzał ibry odbił się od
lewego a później prawego słópka miał pecha po
prostu

Najnowsze