157. derby Manchesteru przeszły do historii. Tym razem zakończyły się one bezbramkowo. Na City of Manchester Stadium kibice mogli zobaczyć dobrą grę defensywną i płynną wymianę piłki w środku pola.
Na prestiżowe starcie odwiecznych rywali w składzie znalazł się Carlos Tevez, chociaż jeszcze niedawno spekulowano, iż brak optymalnej formy może mu w tym przeszkodzić. Obecność Argentyńczyka z pewnością jest wielkim wzmocnieniem „The Citizens”, wszak to najskuteczniejszy strzelec tego zespołu. Przez pierwsze kilkanaście minut zdecydowanie lepiej prezentowali się podopieczni Manciniego. Udowodnili oni, iż przewaga w posiadaniu piłki może być kluczem do dobrego rezultatu. United dość rzadko, jak na tyle minut, znajdowało się przy piłce i to gospodarze sprawiali wrażenie drużyny grającej atrakcyjniejszy futbol.

Piłka wędrowała od nogi do nogi, na nic to jednak, jeżeli nie przekłada się to na sytuacje bramkowe. Rzeczywiście, pierwsze strzały na bramkę rywala oddało United. Najpierw Carrick, lecz z daleka i bardzo niecelnie, a potem Evra. Francuz rozegrał bardzo dobrą akcję w 21. minucie. Najpierw podał do Park Ji-Sunga, a Koreańczyk odegrał mu z klepki tak, iż ów obrońca znalazł się na wprost Harta. Oddał strzał prosto w ręce bramkarza. W takiej sytuacji gra City, chociaż mogła być przyjemna, nie przynosiła skutku.
Na uwagę zasługiwała z pewnością postawa obrońców. W drużynie gospodarzy można było zauważyć starania Boatenga, w gości – Vidicia. Reprezentant Serbii dobrze sobie radził w obronie przy stałych fragmentach gry. A jeśli jesteśmy już w tym temacie, to trzeba oczywiście wspomnieć o sytuacji z 35. minuty. Został wtedy podyktowany rzut wolny z dość bliskiej odległości od pola karnego dla „The Citizens”. Na strzał zdecydował się Tevez, który uderzył prosto w kierunku okienka bramki. Van der Sar wyciągnął się jak długi i zdołał wybronić to groźne uderzenie. Gospodarze mieli jeszcze szansę w doliczonym czasie gry, lecz Silva nie wykorzystał okazji na dobre dośrodkowanie.

Po przerwie zauważalna była aktywność United. Ferguson nie omieszkał jednak przeprowadzić dość wczesnej zmiany, gdyż już po czterech minutach Rafaela zmienił Brown. W 56. zagrał on dobrą piłkę do Berbatowa, który oddał atrakcyjny strzał z woleja. Chwilę później odpowiedział mu Tevez, jednak jego uderzenie było raczej średniej klasy. Mecz był dość wyrównany, sporo akcji miało miejsce w środku pola. Żadna z drużyn nie miała jednak sytuacji stuprocentowych.











