Po bezbarwnej grze, Korona podzieliła się punktami z Odrą. W całym spotkaniu oglądać mogliśmy zaledwie trzy akcje bramkowe, z czego dwie zostały wykorzystane. Wodzisławianie pozostają na czternastym miejscu w tabeli, zaś kielczanie notują awans o jedną pozycję.
Ze spotkaniem na kieleckim stadionie nie wiązano oczekiwań w postaci pięknego futbolu, bowiem na boisku spotkały się dwa ligowe średniaki – Korona i Odra. Mecz rozgrywany był w bardzo wolnym tempie, żadna z drużyn spieszyła się do szybkiego strzelenia bramki, jakby podeszły do spotkania z nastawieniem na podział punktów. Na placu gry panował chaos i niezdecydowanie. Mimo licznych akcji pod obydwiema bramkami, pierwsze minuty były bardzo nudne.

Na pierwszą ciekawą akcję czekaliśmy do ostatniej minuty pierwszej odsłony meczu. Po składnej akcji całego zespołu, Sobolewski wrzucił piłkę w pole karne, na wbiegającego Macieja Tataja. Napastnik Korony uderzył piłkę tzw. „szczupakiem”.
Choć pierwsze 45 minut nie było rewelacyjne i żadna ze stron nie dominowała, to jednak Korona zasłużenie schodziła do szatni z jednobramkową przewagą.
W 60. minucie świetną okazję mieli piłkarze Odry. Po ni to wrzutce, ni to strzale Brasillii, piłkę sparował Małkowski. Do futbolówki zdążył dobiec Bueno, ale nie trafił do pustej bramki z zaledwie trzech metrów. Szczęśliwie dla wodzisławian, dziesięć minut później był już remis. Piechniak dograł piłkę w pole karne z prawego skrzydła, a Hernani, chcąc przeciąć piłkę, tak niefortunnie wybijał ją na rzut rożny, że wpakował do własnej bramki.
Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i mecz pomiędzy Koroną Kielce a Odrą Wodzisław skończył się remisem 1:1.











