W 119. derbach miasta Birmingham na stadionie Villa Park Aston Villa zremisowała bezbramkowo z Birmingham City. Jest to 30. podział punktów między obiema drużynami.
Aston Villa coraz lepiej radzi sobie pod wodzą Gerarda Houliera, ale po stracie Gabriela Agbonlahora ma spore problemy ze strzeleniem bramki. „The Villans” nie zdobyli bramki od ponad 250 minut. „Blues” mają natomiast problem z wyjazdami, bo jak dotąd nie udało im się przywieźć do Birmingham trzech punktów. Mecz z rywalem zza miedzy miał to zmienić.
Podopieczni Aleksa McLeisha od pierwszych minut chcieli narzucić swój styl gry gospodarzom. Dyspozycję Brada Friedela sprawdzili swoimi strzałami Fahey oraz Dann, jednak Amerykański bramkarz nie dał się im zaskoczyć. Ataki „Blues” zostały mimo to powstrzymywane przez dobrze ustawioną linię obronną „The Villans”. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, chociaż w samej końcówce było bardzo gorąco. W polu karnym piłkę ręką zagrał Nigel Reo Cocker jednak prowadzący spotkanie Howard Webb, mimo protestów ze strony piłkarzy gości, nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego.
W drugiej połowie nieco ożywili się gospodarze, a szansę na zdobycie bramki i zrehabilitowanie się za zagranie ręką miał Nigel Reo Cocker, jednak jego strzał bez problemu obronił Ben Foster. Lepsze wrażenia wciąż sprawiali przyjezdni, którzy wciąż szukali luk w dobrze ustawionej defensywie Aston Villi. „Blues” nie pomogło nawet wprowadzenie drugiego napastnika w postaci Camerona Jerome’a. Anglik miał swoją sytuację bramkową, ale znów czujny był Fridel. Ostatnie dziesięć minut należało do gospodarzy. Najpierw Foster musiał się popisać swoimi umiejętnościami, broniąc strzał Bannana, a później byłemu piłkarzowi Manchesteru United dopisało szczęście, po tym jak Ashley Young uderzył w słupek.
Obie drużyny miały swoje szanse na korzystny wynik, ale nie potrafiły ich wykorzystać. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów. Jest to 30. remis tych drużyny. Jednym słowem derby Birmingham zawiodły.










