Na stadionie przy Piłsudskiego będący w dobrej formie beniaminek – Widzew Łódź – podejmował aktualnego lidera Ekstraklasy – Polonię Warszawa. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
Mecz rozpoczął się od niegroźnych ataków z obu stron. Zarówno poloniści, jak i widzewiacy próbowali przejąć inicjatywę na boisku, jednak zapędy niwelował pressing, jaki charakteryzował grę obu ekip. Godnym odnotowania faktem była obecność w pierwszej jedenastce Ebiego Smolarka. W miarę upływu czasu ataki „Czarnych Koszul” nabierały tempa, brakowało jednak ostatniego podania. Zagrozić bramce rywala próbowali również gospodarze, niestety bez efektów. Obu ekipom brakowało pomysłu na grę, tempo spotkania było bardzo wolne, a podania często nie dochodziły do adresatów.
Piłkarze Polonii pierwszą groźną akcję zafundowali nam dopiero w 34. minucie. Do dokładnej, prostopadłej piłki zagrywanej przez Brzyskiego doszedł Sobiech, jednak młodemu napastnikowi, który stanął oko w oko z Mielcarzem, zabrakło zimnej krwi i jego słabe uderzenie trafiło wprost w golkipera Widzewa. Niezłą szansę na zmianę wyniku miał również Sarvas, lecz kompletnie stracił głowę, kiedy wyszedł na sam na sam z bramkarzem. Łodzianie ograniczyli się w pierwszej połowie jedynie do dwóch niecelnych strzałów z dystansu.
W drugiej odsłonie spotkania pogorszyły się warunki atmosferyczne – zaczął padać deszcz. Poloniści upatrywali swoich szans w stałych fragmentach gry, jednak uderzenia Brzyskiego i Bruno powędrowały w trybuny. W 58. minucie groźnie z 18 metrów strzelał Dudu, lecz futbolówka minimalnie minęła słupek. Na pół godziny przed końcem mecz bardzo się ożywił. W 60. i 63. minucie w dogodnych sytuacjach znalazł się Sernas, ale dwukrotnie posyłał piłkę ponad bramką. Los rywali podzielił Skrzyński, który również nie trafił w bramkę po strzale głową. Pięć minut później futbolówka spadła pod nogi znajdującego się w polu karnym Sernasa, ale Litwin nie zdołał oddać celnego strzału. Sztuka ta udała mu się w 70. minucie, kiedy to uderzał po podaniu Mielcarza, jednak na posterunku stanął Przyrowski. Inicjatywę na dobre przejęła drużyna gospodarzy.
W 81. minucie bardzo ładnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Dudu, mimo to piłka nieznacznie minęła słupek bramki. Swoją szansę miał również Grzelczak, ale jego uderzenie nie sprawiło problemów obrońcy. „Czarne Koszule” odpowiedziały tylko niegroźnym strzałem z dystansu Gancarczyka. Drużynę Polonii satysfakcjonował wynik, dlatego nie forsowała tempa, za to Widzew do końca starał się zmienić rezultat. Do końca meczu żadna z drużyn nie stworzyła żadnej akcji, po której mógł paść gol, dlatego ekipa trenera Bakero wywiozła z Łodzi cenny – mimo wszystko – jeden punkt. Polonia z dorobkiem dziesięciu punktów nadal jest liderem tabeli, o połowę mniej oczek zdobył do tej pory Widzew, który plasuje się w środku stawki.










