W meczu otwierającym 4. kolejkę angielskiej Premier League Manchester United zasłużenie pokonał Crystal Palace 2:0. Egzekutorami rywala byli Robin van Persie i Wayne Rooney.
Zdecydowanym faworytem tego spotkania były „Czerwone Diabły”, których kibice oczekiwali na pierwsze domowe zwycięstwo w tym sezonie. Gościom z Londynu nie dawano żadnych szans na wywiezienie choćby jednego oczka, ale zawodnicy Iana Hollowaya już w meczu z Tottenhamem udowodnili, ze mają wielkie ambicje i mogą być uszczypliwi dla kandydatów do mistrzowskiego tytułu. Jednak i tym razem nie zapisali na swoje konto ani jednego oczka.

Po pierwszym gwizdku sędziego Jonathana Mossa mistrzowie Anglii próbowali rozmontować defensywę gości. Kilka ładnych podań z pierwszej piłki i już po chwili Michael Carrick doszedł do strzału z dystansu, który doskonale sparował Julian Speroni. Ogólnie jednak defensywa Crystal Palace była bardzo dobrze zorganizowana i nie pozwalała piłkarzom United na wiele w ich polu karnym. Goście często gubili piłkę i nie mogli skutecznie wyprowadzać kontrataków. Na chwilę kibiców rozbudził Wayne Rooney w 29. minucie. Anglik oddał strzał z dalekiej odległości od bramki „The Eagles”, lecz golkiper pewnie złapał futbolówkę.
Efektownym golem na kilka minut przed końcem pierwszej odsłony mógł popisać się Robin van Persie. Patrice Evra dośrodkował w pole karne, tam na piłkę czekał Holender, który technicznym strzałem próbował zaskoczyć argentyńskiego bramkarza. Jednakże futbolówka przeszła obok prawego słupka. Już chwilę później napastnik „Oranje” powinien zapewnić prowadzenie swojej drużynie. Rooney doskonale zagrał do van Persiego, ten wyszedł sam na sam ze Speronim i uderzył z woleja prawą nogą prosto w poprzeczkę. Beniaminek był wyraźnie zadowolony z wyniku, bo z ataków to nic mu nie wychodziło. Choć Dwight Gayle mógł niesamowicie uszczęśliwić swoich kolegów i fanów. Napastnik minął Rio Ferdinanda, po czym podciął piłkę nad Davidem De Geą. Jednak ta nie chciała wejść do bramki. Punkt kulminacyjny pojedynku nastąpił pod koniec regulaminowego czasu gry. Zdaniem arbitra Ashley Young został sfaulowany przez Kagisho Dikgacoiego w „szesnastce” Palace. Pomocnik otrzymał czerwoną kartkę, a „jedenastkę” wykorzystał pewnie van Persie, który odkupił winy za wcześniejsze pudło.












