ŁKS Łódź gościł u siebie Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. I trudno powiedzieć, że zdominował rywala, ale wykonał swoją robotę, poradził sobie w trudnych momentach i serwował nam efektowną, dynamiczną grę. Gra gospodarzy mogła się podobać. Goście? Mieli swoje momenty, również chcieli zaakcentować swoją obecność na boisku, ale raczej nie dojechali na mecz. Groźniejsza była ekipa Grzegorza Szoki. Brak Fabiana Piaseckiego tego nie zmienił
Kapryśny Fabian Piasecki poza kadrą
Żadna z ekip nie przystępowała do meczu w dobrym nastroju. Gospodarze tydzień temu ulegli Chrobremu Głogów 1:2. Takim samym wynikiem zakończyło się spotkanie Termaliki, która sensacyjnie przegrała z Wartą Poznań. Nieco lepiej prezentowała się sytuacja „Słoni”, które pomimo wpadki z beniaminkiem zajmowały piątą lokatę dzięki zwycięstwom z Ruchem Chorzów i Pogonią Siedlce. ŁKS Łódź od początku sezonu 2026/2027 wygrał z Polonią Bytom i zremisował z Siedlczanami.
Zdecydowanym zaskoczeniem był brak Fabiana Piaseckiego w kadrze meczowej ŁKS-u Łódź. Klub za oficjalny powód podał sprawy osobiste zawodnika, które stały się podstawą do wykorzystania urlopu. Nieoficjalnie mówi się o konflikcie snajpera z trenerem klubu, Grzegorzem Szoką i całym zespołem. Gdy w meczu z Chrobrym Głogów został zmieniony jako pierwszy pomimo strzelonej bramki, nie podał ręki szkoleniowcowi i bezpośrednio udał się do szatni. Zachowanie oburzyło nie tylko trenera Grzegorza Szokę, ale i spotkało się z dezaprobatą kolegów z drużyny. Snajper ma być na wylocie z klubu. Według doniesień TVP Sport, interesuje się nim Radomiak Radom.
ℹ️ W kadrze na dzisiejsze spotkanie zabrakło:
— Fabiana Piaseckiego, który z powodów osobistych poprosił o krótki urlop, na który otrzymał zgodę klubu.
— wracających do zdrowia Michała Kaputa, który wznowił już treningi z zespołem, Mateusza Książka (uraz stopy) oraz Lenarda…
— ŁKS Łódź (@LKS_Lodz) August 16, 2026
Strata 31-latka jest o tyle bolesna, że jest on najskuteczniejszym piłkarzem łódzkiej ekipy. W minionej kampanii zdecydowanie stanowił o sile ofensywnej zespołu. W 33 meczach strzelił 14 goli i zaliczył asystę. Na starcie obecnego sezonu pokazał, że nie chce spocząć na laurach. Dołożył po jednym golu w konfrontacjach z Polonią Bytom i Chrobrym Głogów.
Termalica lepiej zaczęła
Spotkanie odważnie rozpoczęli podopieczni Marcina Brosza. Szybko wywalczyli rzut wolny w bliskiej odległości od bramki, ale skończyło się na strachu gospodarzy. „Słonie” konsekwentnie kontrolowały grę, panowały nad piłką, cierpliwie konstruowało ataki. Nie było większych trudności z wejściem w pole karne miejscowej drużyny. W 6 minucie spotkania bliski trafienia głową był Artem Putivtsev. Zabrakło szczęścia. Piłkarze Łodzkiego Klubu Sportowego tymczasem wywalczyli jeden kontratak zakończony próbą Kacpra Nowakowskiego, ale Adrian Chovan ze stoickim spokojem zgasił entuzjazm kibiców zgromadzonych na Stadionie im. Władysława Króla.
ŁKS Łódź szukał przestrzeni na kontrataki
W 18 minucie zabawił się Andreu Arasa. Najpierw efektownie minął piłkarza gości, następnie pobiegł lewą flanką. Wystawił piłkę Karolowi Podlińskiemu, ale ten miał niemałe problemy z jej przyjęciem. „Rycerze Wiosny” chwilę później odpowiedzieli kolejnym atakiem, ale znów nie przełożył się on na bramkę. Rywali postraszył także Wojciech Jakubik. Oddał techniczny, ładny strzał, ale minimalnie niecelny.
Impas udało się przełamać w 30 minucie meczu. ŁKS Łódź z czasem rozkręcał się i coraz częściej przebywał na połowie rywala. Po stałym fragmencie gry i chaosie, który zapanował w polu karnym Termaliki, piłkę do siatki wpakował Krzysztof Fałowski. Łodzianie rozkręcili się. W ich grze dało się zaobserwować znacznie większą swobodę i wyższe tempo. W ofensywie co chwilę straszyli zdekoncentrowanych Niecieczan, którzy po pierwszym kwadransie spotkania jakby przygaśli. Owocem dominacji był wywalczony w 36 minucie rzut karny. Do jedenastki pierwotnie podszedł Artur Craciun, ale ostatecznie egzekwował go Karol Podliński. Stały fragment gry zamienił na trafienie w prawy dolny róg bramki. ŁKS Łódź prowadził już z dwubramkową zaliczką i taki stan utrzymał się do końca pierwszej połowy.
Lepszy ŁKS Łódź, onieśmielona Termalica
Drugą część spotkania ŁKS Łódź grał dalej to, co wyniosło go na dwubramkowe prowadzenie. Termalica była mało uważna, a ich straty kończyły się obiecującymi kontratakami lewą stroną boiska. „Słonie” zaczęły powstrzymywać ataki w nieprzepisowy sposób. Żółte kartki otrzymali Maciej Jaroszewski oraz Artem Putivtsev. Do tego doszły kłopoty z wyprowadzeniem piłki przez Adriana Chovana i obrońców drużyny z Małopolski. Pojawiło się sporo niedokładności. Co gorsza, Termalica nie potrzebowała agresywnego pressingu gospodarzy, by w nieodpowiedzialny sposób oddawać rywalom futbolówkę.
Cudowny gol Damiana Hilbrychta
Po godzinie gry Termalica wywalczyła rzut wolny. Po brzydkim faulu Artura Craciuna ze stałego fragmentu gry uderzał Damian Hilbrycht. Dobrze wiemy, że „Słonie” dysponują piłkarzami z doskonałym uderzeniem z dystansu. Jeżeli z jakiegoś powodu w to zwątpiliśmy, Damian Hilbrycht pokazał, że absolutnie niesłusznie. Posłał bombę która wpadła idealnie w lewy górny róg bramki. Damian Węglarz był bez szans. Piękny gol.
61′ ⏱️ 𝗚⚽️⚽️⚽️⚽️𝗟! 🔥
𝗞𝗢𝗡𝗧𝗔𝗔𝗔𝗔𝗞𝗧! ✊✊✊
—#ŁKSBBT 2:1 pic.twitter.com/Oq2m3hqF5q— Bruk-Bet Termalica Nieciecza (@BB_Termalica) August 16, 2026
Termalica wróciła do gry
Termalica potrzebowała takiego sygnału do ataku. Gola, może niekoniecznie wypracowanego „od podstaw”, trochę niespodziewanego, będącego owocem indywidualnych atutów któregoś z graczy. Po bramce kontaktowej „Słonie” częściej dochodziły do głosu. Liczba niewymuszonych strat spadła, Termalica częściej znajdowała się pod polem karnym rywala. Wizja odwrócenia losów spotkania nagle stała się bardzo bliska, choć wydawało się, że przygaszona ekipa gości będzie miała trudności w powrocie do gry. Obraz gry zmienił się drastycznie. To nagle ŁKS Łódź zrobił się nerwowy, a w grze Termaliki było więcej zapału, ale i dokładności.
Przejawiał się on chociażby imponującymi rajdami, takimi jak ten wyprowadzony przez Wojciecha Jakubika, który w 76 minucie meczu przebiegł z piłką przy nodze spory kawał boiska, ominął zawodnika ŁKS-u Łódź, ale zwlekał z decyzją o podaniu lub strzale, co zakończyło się stratą.
Końcówka pełna emocji
Niemało emocji przysporzyło nam ostatnie dziesięć meczu. Znów, uaktywnił się ŁKS Łódź. Przy wyprowadzaniu kontrataków mnożyło się sporo podań nie w tempo, zagrań za mocnych, za lekkich, niekoniecznie przemyślanych. Niemniej parę razy Adrian Chovan musiał zachowywać czujność. Gdy pojawił się bałagan w polu karnym Termaliki, gospodarze oddali bardzo ładny strzał. Przyjezdnych z południa uratował słupek.
W 87 minucie meczu sam na sam z Chovanem wyszedł Igor Strzałek. Oddał kapitalne podanie, znalazł się w niezłej pozycji, ale trafił prosto w słowackiego golkipera. Piłkarze obu drużyn odrzucili kalkulacje, było więcej gry box to box, groźnych akcji zarówno ze strony ŁKS-u, jak i Termaliki. Koniec końców ŁKS Łódź nie zwiększył wymiaru zwycięstwa, a Termalica nie zdołała wywalczyć choćby jednego oczka. Po ostatnim gwizdku sędziego, ŁKS Łódź znalazł się na czwartej pozycji w tabeli Betclic 1. Ligi, natomiast Bruk-Bet Termalica spadła na siódmą lokatę.