Bez bramek w Udine


16 lutego 2012 Bez bramek w Udine

Udinese nie wykorzystało autu własnego boiska i tylko zremisowało z PAOK-iem Saloniki w pierwszym meczu 1/16 Ligi Europy. Włosi nie stworzyli oszałamiającej liczby okazji bramkowych, co wynika z konsekwentnej gry obronnej Greków.


Udostępnij na Udostępnij na

Pierwsze minuty zmagań na Stadio Friuli przebiegały dość spokojnie dla obydwu drużyn, choć to gospodarze sukcesywnie pracowali nad posiadaniem piłki oraz sytuacjami bramkowymi. Udinese z minuty na minutę pojawiało się coraz bliżej bramki Kresicia. Aktywny na prawej stronie boiska był Armero, a w środku pola coraz śmielej radził sobie Floro Flores. PAOK skupiał się raczej na kontrataku niż ataku pozycyjnym, a także okazyjnych strzałach z dystansu mających zaskoczyć Handanovicia.

Udinese nie potrafiło znaleźć sposobu na obronę PAOK-u
Udinese nie potrafiło znaleźć sposobu na obronę PAOK-u (fot. Tuttosport.com)

Polskich kibiców w pierwszych dwóch kwadransach mogła cieszyć dobra postawa Mirosława Sznaucnera, który był pewny w defensywie, momentami inicjując akcje ofensywne na prawej stronie boiska. Z pozoru groźny wydawał się strzał Floro Floresa z 38. minuty spotkania, gdy Włoch huknął zza pola karnego, futbolówka odbiła się jeszcze niebezpiecznie przed Kresiciem, ale bramkarz gości opanował sytuację. Chwilę później miał ponownie pełne ręce roboty, gdy na uderzenie z dystansu zdecydował się Armero. Wykonanie nieco bardziej precyzyjne od tego, które pokazał Floro Flores, ale ponownie to Kresić był górą.

Do przerwy utrzymywał się zatem wynik bezbramkowy z delikatnym wskazaniem na Włochów. Trzeba przyznać, że gospodarze nie mieli pomysłu na przełamanie dobrze ustawionej defensywy PAOK-u Saloniki. Swoją drogą, Grecy nie przebierali w środkach, zatrzymując rywali, a także często pokazywali świetne wyczucie w poczynaniach obronnych.

Po przerwie sytuacja na boisku nie uległa większym zmianom. Gracze Udinese nadal prowadzili grę, nieco częściej niż w pierwszej połowie oddając pole manewru rywalom, jednak nadal panując w pełni nad wydarzeniami na boisku. Groźnie pod bramką Handanovicia zrobiło się po godzinie gry, gdy zza pola karnego uderzał Fotakis, a golkiper gospodarzy z nie lada problemami poradził sobie z próbą Greka.

Włosi próbowali, próbowali i próbowali, ale nadal nie potrafili przełamać niesłabnącej obrony PAOK-u. Próbował z prawej strony Armero, próbował z lewej strony Fabbrini, próbowali także środkiem piłkarze ze Stadio Friuli, ale Grecy bronili się niezwykle skutecznie. Kolejne akcje kończyły się na interwencjach piłkarzy z pola bądź samego Kresicia. Nawet strzały z dystansu nie przynosiły spodziewanego efektu, bo przed polem karnym przyjezdnych było po prostu zbyt gęsto. Przekonał się o tym Armero, który kwadrans przed końcem zdołał oddać strzał, ale będąc pod presją, zrobił to bardzo nieprecyzyjnie.

W ostatnich sekundach zagotowało się jeszcze pod bramką Kresicia, gdy piłkę niebezpiecznie dla gości, na piątym metrze, zagrywał Danilo, ale arbiter liniowy dopatrzył się pozycji spalonej. Pomimo rezultatu bezbramkowego kibice gospodarzy do końca oklaskiwali i dopingowali swoich ulubieńców. Awans jest sprawą otwartą, jednak PAOK, jeśli myśli o kolejnej rundzie rozgrywek, musi zagrać na własnym obiekcie nieco bardziej ofensywnie.

Najnowsze