W meczu Widzewa Łódź z Zagłębiem Lubin nie oglądaliśmy bramek. Brakowało akcji, brakowało zaangażowania. Wydaje się jednak, że lepsze wrażenie pozostawiło po sobie Zagłębie. Zapraszamy na relację z tego spotkania.

Stało się! Po ponad 100 dniach przerwy Widzew Łódź rozpoczął mecz u siebie. Pierwszy strzał oddał Mariusz Stępiński, ale piłka poleciała wyraźnie obok bramki. Powoli to Zagłębie przejmowało inicjatywę, lecz zawodnicy nie potrafili tego potwierdzić groźną akcją. Ich przeciwnicy również próbowali, jednak brakowało zrozumienia i komunikacji. Mimo wszystko to właśnie łódzki Widzew miał pierwszą akcję, po której wypadałoby zdobyć bramkę. Po świetnym zgraniu Rybickiego żaden gracz gospodarzy nie zdołał sięgnąć do futbolówki.
Widowisko nie było zbyt porywające, nawet jak na standardy naszej ligi. Dobrze spisywali się kibice, którzy byli wyraźnie spragnieni dopingowania swojej drużyny. Widzew dłużej utrzymywał się przy piłce, ale nic z tego nie wynikało. Raz po raz próbował Elton Lira, lecz nie przynosiło to efektów. Po drugiej stronie barykady równie aktywny był Mariusz Stępiński, jednak jego gra również niewiele wnosiła. Krótko mówiąc – w meczu wiało nudą… I właściwie to tyle o pierwszej połowie, która zakończyła się bezbramkowym remisem.

Już chwilę po wznowieniu gry okazję miał Abwo. Dostał świetne podanie od Papadopulosa i od razu uderzył na bramkę. Niestety nie trafił, ale warto zwrócić uwagę na błąd ustawienia obrony Widzewa. Abwo był bowiem niepilnowany i gdyby tylko lepiej przymierzył, to byłby to bardzo kosztowny błąd. Widzew musiał pozostać skupiony, bo od początku drugiej części gry to goście przeważali. Nie znaczy to jednak, że „Czerwoni” nie mieli swoich okazji. Po jednej z centr Batrovicia do uderzenia głową wyskoczył Stępiński. Piłkę jednak wzorowo wybronił Gliwa.
Zagłębie nie mogło się przebić przez obronę gospodarzy. Mimo kilku groźnych akcji za każdym razem kończyło się podobnie. Ostatnie minuty należały tylko i wyłącznie do „Miedziowych”. Widzew nie potrafił wyjść z własnej połowy. Ale co z tego, skoro brakowało skuteczności i zdecydowania. Była tylko i wyłącznie dominacja w formie utrzymywania się przy piłce. Mecz skończył się wynikiem remisowym i można rzec, że właściwie mógł się nie odbyć.











