Nieusatysfakcjonowani mogą czuć się fani piłki nożnej w Białymstoku. Jagiellonia i goszczona przez nią Cracovia, choć stworzyły sobie kilka niezłych sytuacji, nie zachwyciły. Potyczka ta zakończyła się remisem 0:0.
Przed meczem więcej szans na wygraną dawano podopiecznym Michała Probierza. Jagiellonia w obecnym sezonie spisuje się bardzo dobrze. Bez większych problemów odrobiła nałożoną na nią dziesięciopunktową karę. Natomiast gracze Oresta Lenczyka wciąż nie mogą zacząć grać na miarę oczekiwań swoich i kibiców. Wydawało się, że starcie z „Jagą” miało być dobrą okazją do wkroczenia na zwycięską drogę.
Mecz obie drużyny rozpoczęły dość niemrawo. W pierwszych minutach kibice zgromadzeni na stadionie w Białymstoku byli świadkami kilku kiepskiej jakości dośrodkowań. Podawana w pole karne piłka mijała swoich adresatów, padała łupem bramkarzy lub wybijana była przez obrońców. W 12. minucie Mateusz Klich prostopadłym podaniem próbował uruchomić Matusiaka, lecz były reprezentant Polski nie zrozumiał intencji kolegi z drużyny i nawet nie wystartował do zagranej przez niego futbolówki. Ci sami zawodnicy okazali się bohaterami kolejnej akcji. Na nieszczęście dla „Pasów” Skerla zablokował spóźniony strzał Klicha. Po nieudanym rzucie wolnym Golińskiego bardzo groźną akcję udało się przeprowadzić gospodarzom. Do siatki Cabaja próbował trafić Bruno, lecz golkipera Cracovii uratował słupek.
Po 24 minutach gry wreszcie z dobrej strony pokazał się Matusiak. Ładnie wypracował sobie pozycję strzelecką, ale nieznacznie chybił. Niewiele później w sędziowskim notesie mógł zapisać się Mariusz Sacha. Pomocnik zespołu z byłej stolicy Polski uderzył bez przyjęcie futbolówkę zagraną przez Golińskiego. Ta jednak nie wpadła do siatki dzięki dobrej interwencji Grzegorza Sandomierskiego.
Po tych kilku niezłych akcjach na boisku niewiele się działo. Kibice byli świadkami nudnej i niedokładnej gry, kiepskich podań i marnych wykonań rzutów wolnych.. Dopiero na 120 sekund przed końcem pierwszej połowy po akcji Gevorgyana Hermes ładnie wypatrzył w rogu pola karnego Kamila Grosickiego. Były zawodnik Legii nie miał jednak szczęścia i nie trafił w bramkę. Chwilę później Matusiak ograł Skerlę, lecz jego dośrodkowania nie przejął Sacha. Na przerwę piłkarze schodzili przy stanie 0:0.
W drugie 45 minut nieco lepiej weszli gospodarze. Już w pierwszej fazie tej części meczu oddali dwa strzały w kierunku „świątyni” Cabaja. Grosicki jednak w nią trafił, a Bruno został zablokowany przez Piotra Polczaka. Nieco później „Jaga” miała kilka kolejnych okazji do umieszczenia piłki w siatce Cracovii. Jednak Pavolowi Stano zabrakło szczęścia, a potem dwiema skutecznymi interwencjami popisał się golkiper „Pasów”, najpierw uprzedzając Tomasza Frankowskiego, a potem w niezłym stylu broniąc uderzenie „Łowcy bramek”. Były zawodnik Wisły parę minut później próbował założyć bramkarzowi gości piłkarską siatkę, lecz przeciwnik w porę się zorientował, nie dopuszczając do utraty gola.
Po ponad godzinie gry szczęścia z 40 metrów próbował Goliński, lecz Sandomierski nie dał się zaskoczyć. W odpowiedzi dośrodkowywał Grosiciki, ale został on zablokowany przez Polczaka. W 68. minucie pierwszy raz od dłuższego czasu składną akcję przeprowadziła Cracovia, lecz niedokładnie zagrana piłka przez Sachę padła łupem defensorów Jagiellonii.










