W ostatnim sobotnim spotkaniu ósmej kolejki Premiership Aston Villa na własnym stadionie bezbramkowo zremisowała z londyńską Chelsea.
Spotkanie na Villa Park w Birmingham z animuszem rozpoczęli gospodarze. Już w 2. minucie doskonałą sytuację na objęcia prowadzenia miał Stephen Ireland, jednak jego strzał o centymetry minął prawy słupek bramki londyńskiej Chelsea. 360 sekund później znakomitą okazję na zdobycie bramki miał John Carew. Młodziutki Gael Kakuta stracił piłkę, która trafiła wprost pod nogi norweskiego napastnika, jednak jego strzał w długi róg końcówkami palców wybronił Petr Cech.

Z czasem goście przejmowali inicjatywę i w rezultacie po kwadransie gry ich przewaga w posiadaniu piłki wynosiła 61% do 31%. Jednak mimo tej przewagi, Chelsea nie potrafiła stworzyć żadnego zagrożenia dla bramki strzeżonej przez Brada Friedala. „The Blues” brakowało pomysłu na grę oraz na ominięcie bardzo dobrze ustawionej defensywy „Villlans”. Pierwszy celny strzał na bramkę oddał Michael Essien dopiero po półgodzinie gry, jednak amerykański bramkarz nie miał najmniejszego problemu ze złapaniem piłki. Wcześniej na bramkę uderzali Gael Kakuta i Nicolas Anelka, ale ich próby były bardzo niecelne. W końcówce pierwszej połowy znowu do głosu wrócili gospodarze. W 39. minucie groźny strzał Irelanda z poświęceniem obronił Branislav Ivanović. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Początek drugiej połowy należał do Chelsea. Najpierw w indywidualnej akcji Florent Malouda dostał się pod pole karne, jednak jego podanie do Anelki zostało przejęte przez obrońców gospodarzy. 360 sekund później francuski skrzydłowy mógł sam wpisać się na listę strzelców, ale jego groźne uderzenie na raty obronił Brad Friedel. Podobnie jak w pierwszej połowie, przewaga należała do londyńczyków.
Jednak „The Blues” razili dzisiaj nieskutecznością podań i strzałów, brakowało im wyraźnie pomysłu na pokonanie Aston Villi. Popis niecelnych uderzeń na bramkę dawał Nicolas Anelka, który pod nieobecność Didiera Drogby powinien być głównym egzekutorem drużyny Carlo Ancellotiego. Włoski szkoleniowiec postanowił jakoś zareagować na nieporadną grę swoich podopiecznych i wprowadził do gry młodziutkiego Josha McEachrana oraz Jose’a Bosingwę. Ten drugi wrócił na angielskie boiska po prawie rocznej nieobecności spowodowanej kontuzją kolana.
W 76. minucie po rzucie rożnym główkował Branislav Ivanović, ale piłka trafiła w słupek. Chwilkę potem do podobnej sytuacji doszło pod bramką Petra Cecha, tym razem James Collins zaliczył słupek. Najlepszą okazję do zdobycia bramki zmarnował w 88. minucie Nicolas Anelka, który mimo dobrej pozycji i braku krycia ze strony rywala, fatalnie przestrzelił. Na dwie minuty przed końcem na listę strzelców mógł wpisać się Reo-Coker. Angielski pomocnik przejął piłkę od McEachrana i pobiegł w stronę bramki rywala, podbił futbolówkę nad wychodzącym Petrem Cechem, jednak jego strzał był niecelny.











