W poniedziałkowy wieczór odbyło się ostatnie spotkanie w ramach 23. kolejki angielskiej Premier League. Piłkarze Southamptonu gościli na własnym obiekcie graczy Davida Moyesa, Everton. Mecz na St Mary’s Stadium zakończył sprawiedliwym bezbrakowym remisem.
Już w 3. minucie meczu mógł paść pierwszy gol dla „Świętych”, ponieważ piłkę w stronę własnej bramki skierował Phil Jagielka. Wszystko zakończyło się jednak zaledwie rzutem rożnym dla gospodarzy. Zawodnicy prowadzeni przez Mauricio Pochettino kontrolowali przebieg gry w środkowej strefie boiska, dlatego w grze Evertonu było sporo niedokładności i chaosu w liniach ofensywnych. Gospodarze chcieli za wszelką cenę atakować poprzez spokojny atak pozycyjny, więc posiadanie piłki było na korzyść piłkarzy Southamptonu. Tymczasem w 20. minucie spotkania Rickie Lambert oddał bardzo mocny strzał z rzutu wolnego, lecz futbolówka uderzyła w poprzeczkę bramki Howarda. Pięć minut później po raz kolejny dobrą akcją popisali się gospodarze. Z kontratakiem wyszedł napastnik „Świętych” Rickie Lambert, który zdołał przedryblować jednego obrońcę gości, a następnie oddać strzał. Tym razem jednak bardzo dobrze interweniował bramkarz „The Toffees”.

Na dziesięć minut przed końcem pierwszej części spotkania „Święci” mieli dwie dobre szanse na zdobycie pierwszego gola. Cały czas kontrolowali grę, ale w bramce Evertonu dobrze spisywał się Tim Howard. W 37. minucie meczu w polu karnym gości było sporo zamieszenia. Najpierw z główki szczęścia próbował Lambert, lecz tym razem piłkę z linii bramkowej wybił Leighton Baines. Chwilę później po raz enty uderzał napastnik Southamptonu, niestety w polu karnym było zbyt dużo piłkarzy obu drużyn, dlatego strzał został zablokowany przez podopiecznych Davida Moyesa. Do końca regulaminowego czasu to właśnie gospodarze byli zespołem dużo lepszym. Druga linia „The Toffees” została zdominowana przez Ramireza oraz Puncheona. Po pierwszych 45 minutach gry na tablicy wyników widniał rezultat remisowy.
Po przerwie goście z Liverpoolu wyszli na murawę bardziej zmotywowani. W 50. minucie spotkania swoją pierwszą dobrą okazję miał Marouane Fellaini, ale bez większych problemów strzał Belga wybronił golkiper „Świętych”. W tym czasie kontuzji uda nabawił się obrońca Evertonu, Seamus Coleman. David Moyes postawił na ofensywę, Irlandczyka zastąpił bowiem rezerwowy napastnik „The Toffees”, Victor Anichebe. Parę minut później stuprocentową sytuację zmarnował Nikica Jelavić, który dostał od Anichebe idealne podanie tuż przed bramkę Artura Boruca. Chorwat niestety nie trafił w futbolówkę i cała akcja spaliła na panewce. W drugiej połowie spotkanie na St Mary’s Stadium wyrównało się, więc posiadanie piłki przedstawiało się w stosunku 50 do 50. W 70. minucie meczu fantastyczną paradą bramkarską popisał się Artur Boruc, który w bardzo efektowny sposób wybronił strzał Victora Anichebe.










