W pierwszym niedzielnym meczu 13. kolejki Barclays Premier League, Swansea bezbramkowo zremisowała u siebie z Aston Villą.
Spotkanie poprzedziła minuta ciszy, a raczej oklasków kibiców, ku czci zmarłego Garry’ego Speeda.
Piłkarze chyba zbyt dużo myśleli o tym zdarzeniu i pierwsza połowa, delikatnie mówiąc, nie należała do najciekawszych. Bramkarze i kibice raczej się nudzili, a zawodnicy z pola częściej kopali w nogi rywali niż w piłkę. Z tego powodu Neil Swarbrick musiał co chwilę sięgać do kieszeni po żółtą kartkę.

Pierwszym, który trafił do jego notesu, już po 180 sekundach gry, był Delph. Pozazdrościł mu tego Scott Sinclair i pięć minut później w statystyce „żółtek” było po jeden. Chwilę potem „Villans” znowu wysunęli się na to niechlubne prowadzenie za sprawą Huttona. Szkot za ten wślizg mógł nawet wylecieć z boiska.
Wracając do spraw czysto piłkarskich, przy piłce przez większość czasu utrzymywali się gospodarze. Nie potrafili jednak zagrozić bramce Givena i to grający z kontry koledzy Irlandczyka stworzyli sobie pierwszą, dobrą okazję do zdobycia gola. Dokładniej miał ją Agbonlahor, którego płaski strzał odbił jednak Vorm. Chwilę później, po rzucie rożnym, niecelnie główkował Dunne. Z drugiej strony jeszcze gorzej z dystansu strzelał Sinclair. Minęło kilka minut i znowu szczęścia nie miał Agbonlahor – tym razem jego uderzenie zostało zablokowane.
W 27. minucie Brendan Rodgers był zmuszony do przeprowadzenia pierwszej zmiany. Kontuzjowanego Rangela zastąpił Richards. Kwadrans później ten zawodnik zaznaczył swoją obecność na murawie. Czym? Oczywiście żółtą kartką. Pięć minut wcześniej w ten sam sposób ukarany został Dunne. Zagrożenia pod obiema bramkami nadal było jak na lekarstwo. Główkował Heskey, ale jego strzał zablokował Williams. Zrobił to w dodatku, używając ręki. Sędzia kompletnie źle zinterpretował tę sytuację i nie przyznał Villi nawet rzutu rożnego. Chwilę później podjął jednak najlepszą od kilkudziesięciu minut decyzję – wysłał graczy obydwu zespołów do szatni na przerwę.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ dużej transformacji. Dalej to „Swans” utrzymywali się przy piłce, a przyjezdni wyprowadzali kontry. Znowu to oni pierwsi zagrozili bramce – niezłym, acz niecelnym wolejem popisał się Hutton. Kolejną okazję, po błędzie obrońców, mógł mieć N’Zogbia, ale nie doszedł ostatecznie do piłki. Chwilę później Rodgers przeprowadził drugą, znowu wymuszoną, zmianę – Lita wszedł za Grahama.
W miarę upływu czasu ataki Aston Villi były coraz groźniejsze. Delph dobrze zagrał do Agbonlahora, ale strzał tego ostatniego odbił Vorm. Z drugiej strony Lita dobrze poradził sobie w polu karnym z Collinsem, ale jego wykończenie pozostawiało dużo do życzenia i piłka przeszła obok słupka. Chwilę później napastnik wściekł się na swojego kolegę z zespołu, Sinclaira, za to, że ten po ładnym wejściu w pole karne strzelał zamiast podawać i w efekcie kolejny atak spalił na panewce.











