W meczu otwierającym 22. kolejkę tego sezonu w Premier League Norwich zremisowało u siebie bezbramkowo z Chelsea. Emocji było jak na lekarstwo, wszak rzadko w lidze angielskiej się zdarza, żeby w jednym spotkaniu nie padł żaden gol, a sędzia nie był zmuszony do ukarania kogoś żółtą kartką.
Gospodarze zaczęli bez kompleksów. W 10. minucie, po ładnym podaniu Morisona, minimalnie chybił Grant Holt. W odpowiedzi z woleja nad bramką uderzył Juan Mata. W 20. minucie Morison z ostrego kąta strzelił w boczną siatkę. Chwilę później z drugiej strony bardzo sprytnym zagraniem zewnętrzną częścią stopy Ruddy’ego próbował zaskoczyć Torres, ale golkiper Norwich wyciągnął się jak długi i odbił piłkę. Cech za to musiał obronić najpierw główkę Holta, a później strzał z dystansu Johnsona.

„The Blues” odpowiedzieli ładną akcją zakończoną strzałem Maty, jednak Ruddy spokojnie złapał piłkę. Pod koniec pierwszej połowy Hiszpan wpadł jeszcze w pole karne, ładnie minął obrońcę, lecz kopnął piłkę nad poprzeczką. W ostatniej akcji przed przerwą Torres ładnie zagrał do Maloudy (wprowadzonego w miejsce kontuzjowanego Lamparda), ale Francuza w ostatniej chwili uprzedził Pilkington. Zaraz po tym sędzia zaprosił obydwa zespoły do szatni.
120 sekund po zmianie stron ładną indywidualną akcję przeprowadził Pilkington, ale jego strzał był bardzo niecelny. Odpowiedzieć próbował David Luiz – z podobnym skutkiem. Nie lepszy efekt przyniosło następnie uderzenie Torresa, a w 60. minucie Hiszpan zmarnował najlepszą chyba okazję tego po południa – nie trafił w bramkę, stojąc zaledwie kilka metrów przed nią. Minęło kilkadziesiąt sekund i Ruddy bardzo dobrze odbił piłkę po strzale w krótki róg Juana Maty. Dużo mniej kłopotów golkiperowi miejscowych sprawiła próba Maloudy, natomiast chyba nie obroniłby bomby Meirelesa, gdyby musiał, ale futbolówka poszybowała nad poprzeczką. W 73. minucie w końcu przypomniał o swojej obecności na boisku Ramires. Jego strzał był mocny, ale prosto w środek bramki i nie mógł zaskoczyć bramkarza.
W ostatnim kwadransie akcja toczyła się praktycznie przez cały czas na połowie Norwich. „The Blues” bardzo naciskali i chcieli wygrać, lecz brakowało im precyzji. Najpierw blisko był Mata, ale nie trafił. O gola starali się też Malouda i Ashley Cole, jednak żaden z nich nie potrafił celnie uderzyć, ewentualnie piłka odbijała się od nóg obrońców. Bezradni londyńczycy zaledwie zremisowali na Carrow Road i jeśli Manchester City jutro wygra z Tottenhamem, to chyba już tylko najwierniejsi fani zespołu ze Stamford Bridge nie przestaną wierzyć w to, że ich ulubieńcy mogą w jakiś sposób włączyć się do walki o tytuł.











