Górą w hicie piątej kolejki angielskiej Premiership okazał się Manchester United. Po niezwykle emocjonującej drugiej połowie „Czerwone Diabły” pokonały Liverpool F.C. 3:2. Bohaterem spotkania został Dimitar Berbatow, który ustrzelił hat-tricka.
Gospodarze próbowali strzelać na bramkę strzeżoną przez Pepe Reinę już w trzeciej minucie meczu. Niestety, zarówno dośrodkowania Rooneya, jak i Evry nie doszły do skutku. Kilkadziesiąt sekund później z dystansu spróbował Nani, ale również i jego uderzenie nie przyniosło pożądanych efektów. Początek spotkania należał bezsprzecznie do Manchesteru. W siódmej minucie znakomitą okazję miał John O’Shea. Irlandczyk opanował piłkę w polu karnym, ale jego strzał był całkowicie nieudany i nie było mowy, że mógłby on zagrozić bramce Liverpoolu.

W 16. minucie gospodarze stworzyli sobie doskonałą sytuację na strzelenie gola. Akcja rozpoczęła się od ładnej wymiany piłki Berbatowa z Rooneyem. Anglik chwilę później posłał dobre podanie do Naniego, a ten wpadł w pole karne i oddał piłkę stojącemu na przedpolu Rooneyowi. Strzał Anglika został zablokowany, a piłka jeszcze raz trafiła pod nogi Portugalczyka, ale ten fatalnie przestrzelił. W 25. minucie pierwszy strzał oddali goście. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego piłkę otrzymał Glen Johnson. Angielski obrońca przed oddaniem strzału przełożył futbolówkę na lewą stopę, jednak jego uderzenie pozostawiało wiele do życzenia.
Wraz z upływem czasu malała nieco przewaga Manchesteru United. Gospodarze mniej utrzymywali się przy piłce i nie potrafili skonstruować pożytecznej akcji. Z kolei podopieczni Roya Hodgsona, kiedy już mieli piłkę, starali się utrzymać ją przez dłuższy czas na połowie United. Atmosfera na Old Trafford podniosła się w 42. minucie. Gracze sir Aleksa Fergusona wywalczyli piąty, a chwilę później szósty rzut rożny. Stały fragment gry wykonał Ryan Giggs. Walijczyk miękko wrzucił piłkę na krótki słupek, tam dobrze zastawił się Berbatow i bez problemu umieścił piłkę w siatce. Chwilę później zaskoczyć Pepe Reinę próbował Rooney, ale jego strzał sprzed pola karnego minął cel i Howard Webb niedługo później zakończył pierwszą część gry.
Pierwszy strzał w drugiej połowie oddał Nani. Portugalczyk otrzymał podanie od Wayne’a Rooneya i zdecydował się na strzał lewą nogą. Jednak piłka po uderzeniu, zamiast w światło bramki, trafiła w jednego z obrońców „The Reds”. Kolejną sytuację „Czerwone Diabły” miały w 52. minucie. Piłkę najpierw uderzył Fletcher, ale ta, podbita przypadkowo, upadła przed Reinę. Hiszpański bramkarz wahał się przez chwilę, ale w końcu chwycił piłkę i tym samym uniemożliwił strzał nadbiegającemu Bułgarowi. Old Trafford ponownie odżyło w 57. minucie. Tym razem na bramkę Reiny strzelał Nani. Portugalczyk uderzył mocno i precyzyjnie, a Liverpool przed utratą bramki uratował tylko słupek.












