W najbliższy weekend rusza 24. kolejka angielskiej ekstraklasy. Emocji znów będzie co niemiara, a oczy wielu obserwatorów zapewne skupią się na zawodnikach świeżo transferowanych. W końcu na dniach doszło do nieco sensacyjnych przenosin Darrena Benta.

Sobotę otworzy pojedynek Wolverhamptonu z Liverpoolem. Podopieczni Micka McCarthy’ego w tym sezonie udowodnili już, że potrafią zaskakiwać. Nie tak dawno zatrzymali oni mistrzów Anglii i niewiele brakowało, żeby doprowadzili do niespodzianki na Eastlands. Liverpool tymczasem zremisował z Evertonem. Tym samym podopieczni Kenny’ego Dalglisha po raz kolejny rozczarowali, no bo jak inaczej nazwać podział punktów na Anfield przy prowadzeniu do przerwy? Jeżeli „The Reds” chcą w tym sezonie jeszcze coś zdziałać, to na Molineux muszą do końca walczyć o trzy punkty.
Później, o godzinie 16, dojdzie do kolejnych sześciu pojedynków. Na Emirates Stadium Arsenal podejmie Wigan Athletic. Ciekawe może być, jak podopieczni Wengera poradzą sobie pomimo medialnego szumu wokół Fabregasa. W końcu niedawno jeden z zawodników „The Gunners” wyznał, iż Hiszpan nie ma umiejętności przywódczych, jakimi powinien wyróżniać się kapitan. Cóż, będzie miał on szansę, żeby zamknąć usta krytykom. Tymczasem na Bloomfield Road Blackpool spróbuje uzyskać korzystny wynik w meczu z Sunderlandem. „The Black Cats” postarają się pokazać, że mimo niespodziewanego odejścia Benta, drużyna nie przechodzi kryzysu.

Na Goodison Park Everton będzie się mierzył z West Hamem. Przed ostatnią drużyną ligi ciężkie zadanie. Podopieczni Avrama Granta w tym sezonie doświadczyli prawdziwej karuzeli wyników. Od zwycięstwa 4:0 z Manchesterem United, po ostatnią porażkę 0:3 z Arsenalem. Jak będzie teraz? Faworytem wydaje się Everton, który ostatnio zaliczył dobry zryw w derbach Merseyside. Z kolei Stoke City być może postawi na swojego nowo sprowadzonego zawodnika – Johna Carewa z Aston Villi. Stoi on przed szansą udowodnienia Houllierowi, że się pomylił, nie korzystając z jego usług. Fulham również ma w swoich szeregach jednego z byłych „The Villans”, mianowicie Steve’a Sidwella.
Manchester United podejmie na Old Trafford Birmingham. Wielu sympatyków Premier League ma jeszcze w pamięci ich niedawny pojedynek na St Andrews. Padł wtedy remis, lecz nie obyło się bez kontrowersji w związku z bramką Bowyera. Podopieczni Fergusona będą sobie radzić bez Rafaela, który jest zawieszony za czerwoną kartkę. Ze względu na uczestnictwo w Pucharze Azji w meczu nie zagra też Park Ji-Sung. Tętnić życiem będzie również St James Park. Na mecz Newcastle z Tottenhamem nie wykurował się jednak Andy Carroll. Jego absencja została zresztą potwierdzona już wcześniej. Na powrót musi też poczekać zawieszony Tiote. Po stronie „Spurs” może za to zadebiutować nowo sprowadzony z Evertonu Steven Pieenar.












