Rafael Benitez nie cieszy się zbytnią popularnością wśród fanów Chelsea. Hiszpan przyznaje jednak, że nie przeszkadzają mu gwizdy kibiców i nadal wierzy, że może stworzyć świetną drużynę na Stamford Bridge.
Benitez zastąpił na stanowisku menedżera „The Blues” Roberto di Matteo. Londyńscy kibice od początku nie darzyli go sympatią, a słabe wyniki zespołu tylko utwierdziły ich w przekonaniu, że były menedżer Liverpoolu nie jest odpowiednią osobą do prowadzenia Chelsea.
Rafa twierdzi, że przyzwyczaił się do krytyki i jednocześnie zapewnia, że bardzo mocno pracuje, by zespół wrócił na drogę zwycięstw. – Nie mogę zmienić nastawienia ludzi do mojej osoby tylko dlatego, że osiągnąłem sukces w Liverpoolu. Byłoby łatwiej, gdybyśmy wygrywali co tydzień, ale to nie jest możliwe. Rozumiem frustrację fanów. Ja również jestem sfrustrowany – powiedział Benitez. – Gdziekolwiek bym nie pracował, zawsze znajdą się osoby, które nie będą mnie wspierać. W Anglii mieszka 60 milionów ludzi, w Hiszpanii 40 milionów. Każdy z nich ma swoje zdanie i muszę to uszanować.
Hiszpan jest bardzo pewny siebie i wierzy, że obecny skład Chelsea może osiągnąć wielki sukces. – Grupa piłkarzy, którą prowadzę, ma ogromny potencjał. Ich możliwości są naprawdę wielkie. Niektórzy potrzebują więcej pewności siebie i ogrania w Premier League. Już teraz są bardzo konkurencyjni, ale za kilka lat będą wspaniali. Jesteśmy drużyną, która przeżywa okres przejściowy. Naszym priorytetem jest utrzymanie się w ligowej czwórce i wywalczenie awansu do Ligii Mistrzów. Poza tym chcemy powalczyć o dwa trofea, FA Cup i Ligę Europejską – zakończył Rafael Benitez.










