W pięciu spotkaniach 5. kolejki Premiership rozgrywanych o godzinie 16:00 padło aż 15 bramek. Ze zwycięstw mogą się cieszyć trzy beniaminki: Swansea, Norwich oraz QPR. Dla dwóch pierwszych są to pierwsze zwycięstwa w lidze.
Aston Villa – Newcastle United 1:1
W tym spotkaniu trudno było wskazać faworyta, więc najczęściej typowanym rezultatem między tymi drużynami był podział punktów. Typy się sprawdziły, bo na Villa Park nie było zwycięzcy. Wynik już w 13. minucie otworzył Gabriel Agbonlahor, który wykorzystał podanie Bannana i błąd defensora „Srok”. Podopieczni Alana Pardewa od razu chcieli wyrównać, jednak na ich drodze stanął po raz kolejny świetnie dysponowany Shay Given. Do końca pierwszej połowy ani Demba Ba, ani Leon Best nie potrafili pokonać Irlandczyka. Sztuka ta udała się temu drugiemu w 57. minucie spotkania. Do końca meczu Newcastle dominowało i stwarzało sobie dogodne sytuacje strzeleckie, ale nie potrafiło znaleźć sposobu na Givena. Mecz zakończył się podziałem punktów.
Bolton – Norwich 1:2

Norwich City miało szansę na zdobycie swoich pierwszych trzech punktów na Reebok Stadium. Bolton musiał natomiast zmazać ostatnią bolesną porażkę nad Manchesterem United, a beniaminek wydawał się idealnym rywalem do zgarnięcia kompletu punktów. Mecz niespodziewanie dobrze rozpoczęli goście, którzy już w 37. minucie za sprawą Anthony’ego Pilkingtona wyszli na prowadzenie. Asystę zanotował Steve Morisson. Nie minęło pięć minut, a beniaminek z Norwich prowadził już dwoma bramkami. Tym razem na listę strzelców wpisał się Bradley Johnson, który wykorzystał dośrodkowanie Davida Foxa. Ten wynik nieco rozjuszył podopiecznych Owena Coyle’a, do tego stopnia, że przed przerwą Ivan Klaśnić został ukarany czerwoną kartkę i musiał zejść z boiska. Wykorzystując przewagę jednego zawodnika, Norwich próbowało dobić rywala, ale swoich szans nie potrafili wykorzystać napastnicy beniaminka. Gospodarze zdobyli bramkę kontaktową po rzucie karnym wykonanym przez Martina Petrowa w 64. minucie meczu. Mimo kilku prób ze strony Boltonu nie udało mu się zdobyć wyrównującego trafienia i Norwich City mogło się cieszyć z pierwszego zwycięstwa w Premiership.
Everton – Wigan 3:1
Z pięciu meczów od 16.00 najwięcej goli, aż cztery, padło na Goodison Park, gdzie Everton podejmował Wigan Athletic. Goście wyszli na prowadzenie w 31. minucie po golu byłego napastnika Chelsea, Franco Di Santo. Jednak ich radość trwała zaledwie 120 sekund, w 33. minucie wyrównał bowiem Phil Jagielka. Po przerwie strzelali już tylko gospodarze, którzy zdominowali całe spotkanie. Jednak Everton rozstrzelał się dopiero w samej końcówce spotkania. Najpierw Al-Habsiego pokonał w 81. minucie wprowadzony w drugiej części gry Apostolos Vellios, a w końcowych minutach na listę strzelców wpisał się Roysten Drenthe. „The Toffes” zasłużenie pokonali Wigan i zdobyli trzy punkty.










