W spotkaniu 17. kolejki Bwin Ligi zawodnicy ze Stadio da Luz podejmowali graczy Vitorii SC. Mimo zwycięstwa 3:1 „Orły” nie mogą zaliczyć tego meczu do bardzo udanych.
Sobotni wieczór dla kibiców gospodarzy zapowiadał się bardzo interesująco. Ich ulubieńcy mieli bezproblemowo pokonać drużynę z Guimaraes. Bardzo liczono na Javiera Saviolę i Oscara Cardozo, który czeka na przełamanie strzeleckiej niemocy.
Początek gry przebiegał pod dyktando zawodników w czerwonych koszulkach. Co chwila starali się przeprowadzać ofensywną akcję, która szybko dałaby prowadzenie. Dużą aktywność wykazywał Angel Di Maria, który sporo dryblował, jednakże zawodnicy Vitorii kilkoma ostrymi faulami zastopowali chęci Argentyńczyka.
17. minuta: Gol dla Benfiki! Już od kilku minut gracze gości byli zamknięci w hokejowym „zamku” przez miejscową drużynę. W zamieszaniu w środku boiska najsprytniejszy okazał się Pablo Aimar, który wyszedł sam na sam z bramkarzem Vitorii. Mimo asysty obrońcy, pomocnik płaskim strzałem zdobył prowadzenie dla swojego teamu.
32. minuta: Konsternacja na Stadio da Luz! Piłkarze gości doskonale rozprowadzili kontratak. Po trzech szybkich zagraniach „rozklepali” obronę Benfiki i w sytuacji sam na sam znalazł się Nuno Assis, który nie zmarnował doskonałej okazji.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie. „Orły” nie tak wyobrażały sobie swoją grę tego dnia. Byli zbyt nonszalanccy i dlatego nie potrafili wykorzystać kilku okazji na zdobycie kolejnej bramki. Po 45 minutach pachniało sensacją.
51. minuta: Kolejne prowadzenie dla Benfiki! Bardzo dobre rozegranie piłki z prawej strony boiska w wykonaniu
gospodarzy. Pomocnik Carlos Martins doskoczył do dobrze podanej piłki i silnym strzałem pokonał golkipera Vitorii.
59. minuta: 3:1 dla gospodarzy! Ponownie bardzo dobra akcja w wykonaniu „Orłów”. Po raz kolejny egzekutorem stał się Carlos Martins, który tym razem przepięknym strzałem w samo okienko dołożył kolejne trafienie dla swojego teamu. W tym momencie mecz wydawał się rozstrzygnięty.
W 71. minucie spotkania za faul drugą żółtą kartkę zobaczył strzelec dwóch bramek Martins i od tego momentu gospodarze grali w osłabieniu.
W następnych minutach poczynania ofensywne gości zaczęły się coraz bardziej uaktywniać, jednak Quim, bramkarz Benfiki, bardzo dobrze wywiązywał się ze swoich zadań. Dlatego Vitoria tego wieczoru musiała się zadowolić tylko jednym trafieniem.
Po ostatnim gwizdku sędziego kibice z radością oklaskiwali swoich ulubieńców. Mimo zwycięstwa martwi słabsza dyspozycja kilku graczy, jak choćby Oscara Cardozo, który kilkukrotnie zmarnował tego wieczoru kilka „setek”. Widać, że jest daleko od formy z początku rozgrywek.










