Benfica Lizbona i SC Beira Mar po wczorajszym wieczorze mogą cieszyć się z kolejnych trzech punktów. Dla piłkarzy z Lizbony kolejne zwycięstwo to szansa na dogonienie pierwszego w tabeli Porto. Zawodnicy SC Beira Mar sensacyjnie pokonali trzecią w zestawieniu Vitorię Guimaraes.
Dziesięć zwycięstw i cztery porażki to bilans Benfiki Lizbona po czternastu kolejka ligi portugalskiej. Podopieczni Jorge Jesusa rok 2010 kończą w bardzo dobrym stylu i dają swoimi kibicom nadzieję na tytuł mistrza. Jednak, żeby marzenia się ziściły, zawodnicy Benfiki muszą w nowym roku grać tak dobrze jak w sobotę przeciwko Rio Ave.
Faworytem tego spotkania była Benfica, która w ostatnim czasie prezentuje wyrównaną i bardzo wysoką formę, co z resztą potwierdziła w czasie meczu. Już pierwsza groźna akcja gospodarzy zakończyła się bramką. Do siatki rywala trafił Pablo Aimar. Gdy zawodnicy Rio Ave koncentrowali się na odrabianiu start, szybko stracili drugiego gola. Tym razem egzekutorem był Javier Saviola. Utrata dwóch bramek w ciągu zaledwie ośmiu minut jeszcze bardziej motywująco podziałała na podopiecznych Carlosa Brito. Im bliżej było końca pierwszej połowy, tym groźniej robiło się pod bramką Benfiki. W 43. minucie Roberto Jimeneza pokonał Joao Tomas.
Po zmianie stron wyraźnie rozdrażnieni utratą bramki gospodarze ruszyli do ataku. W 52. minucie ponownie do siatki trafił Javier Saviola, a dziesięć minut później na 4:1 podwyższył Eduardo Salvio. Gdy wydawało się, że kibice zgromadzeni na Estadio da Luz nie zobaczą już więcej bramek, znów dał o sobie znać Tomas, który zdobył drugą bramkę dla swojego zespołu. Na odpowiedź Benfiki czekać trzeba było zaledwie minutę. Wynik spotkania na 5:2 ustalił Eduardo Salvio.
Do równie emocjonującego spotkania doszło w Aveiro, gdzie SC Beira Mar podejmowała trzecią w tabeli Vitorię Guimaraes. Przed meczem eksperci ligi portugalskiej nie dawali gospodarzom szans. Jednak pierwsze minuty spotkania pokazały, że Beira Mar może sprawić sporą niespodziankę.
Gospodarze nieustannie atakowali bramkę rywali i w efekcie czego w 17.minucie do siatki trafił Leonardo Tatu. Była to jedyna bramka, jaką kibice zobaczyli w pierwszej części spotkania. Obie drużyny bezskutecznie starały się strzelić kolejne gole.
Po zmianie stron niewiele się zmieniło. Piłkarze obu ekip starali się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, jednak brakowało skuteczności. Gdy wydawało się, że piłkarze Vitorii nie zdołają doprowadzić do wyrównania, bramkę na 1:1 zdobył Edgar. Dwie minuty później, wyraźnie zaskoczonych gospodarzy w zdumienie wprawił Bruno, który dał swojemu zespołowi prowadzenie. Utrata dwóch bramek w ciągu dwóch minut nie zniechęciło podopiecznych Jose Jardima. W 85. i 89. minucie szał radości wywołał Wilson Eduardo, który dwoma trafieniami dał swojemu zespołowi cenne trzy punkty.









