Ofensywny pomocnik Newcastle United Hatem Ben Arfa przyznał, że jego marzeniem i celem na przyszłość jest zdobycie Złotej Piłki.
24-letni zawodnik w końcu przypomniał światu o swoim talencie podczas ostatniego ligowego meczu „Srok” z Sunderlandem, zakończonego remisem 1:1. Francuz pojawił się na boisku w drugiej połowie i był jednym z najlepszych graczy gospodarzy.

Były piłkarz Marsylii ciągle nie wywalczył sobie stałego miejsca w wyjściowej jedenastce drużyny prowadzonej przez Alana Pardew. Wszystko przez koszmarne, podwójne złamanie nogi, które mogło nawet przerwać jego karierę.
– Widzę teraz swoje ambicje tak jak na początku, chcę stać się jednym z najlepszych – powiedział Ben Arfa dla „France Football”. – Oczywiście, straciłem trochę czasu w mojej karierze, ale w życiu, mam takie wrażenie, że trochę go zyskałem. Naprawdę, to wielka szkoda, że nie mogłem zrobić kariery pomiędzy 20 a 24 rokiem życia, ponieważ wtedy miałbym większą szansę.
– Ale zobaczymy, co będzie po trzech czy czterech latach. Widzę siebie wtedy na szczycie, wygrywającego na przykład mistrzostwa świata w Brazylii albo zdobywającego Złotą Piłkę, ponieważ ciągle mam wiele marzeń.
Ben Arfa wystąpił w tym sezonie od pierwszej minuty w zaledwie dziewięciu spotkaniach, w tym w czterech w pucharach. Francuz ciągle nie przekonywał Alana Pardew na tyle, aby ten wkomponował go w swój styl gry. Trener „Srok” przyznał jednak, że zmiana, jaką piłkarz dał przeciwko Sunderland, musiała się podobać.
– Ten facet jest nadzwyczajny. Nie chcę, aby fani zaczęli myśleć, że nie uważam go za dobrego piłkarza. On jest po prostu wyjątkowy – powiedział Pardew.











