Jeden z najbardziej utalentowanych zawodników znad Sekwany jest bliski powrotu na boisko. Pomocnik Newcastle niedługo zakończy rekonwalescencję i może powrócić na mecz z Wolverhampton w kwietniu.
Owy zawodnik w tym sezonie mógł być jednym z liderów ekipy z St James Park. Uniemożliwiła mu to jednak groźna kontuzja, która mogła go wykluczyć z gry nawet do końca sezonu. Na jego szczęście tak się nie stało. Gwoli przypomnienia, Ben Arfa doznał groźnego, podwójnego złamania w nodze, w meczu z Manchesterem City. Ostro zaatakował go Nigel De Jong, chociaż sędzia nie odgwizdał wtedy nawet faulu. Postawa reprezentanta Holandii nie przeszła jednak bez echa w środowisku piłkarskim, selekcjoner „Oranje” na jakiś czas odsunął go nawet od kadry.

„The Magpies” wiedzą jednak, jak utalentowany zawodnik znajduje się w ich szeregach. W związku z tym zarząd klubu podjął stosowne kroki i wykupił zawodnika, podpisał z nim długoterminowy kontrakt już w styczniu. Aktualnie Francuz czuje się lepiej, znowu biega. Alan Pardew, menadżer Newcastle, wyznał jednak, iż desygnacja go do gry na mecz ze Stoke 19 marca byłaby zbyt pochopnym pomysłem. Liczy jednak, iż będzie mógł na niego postawić w starciu z Wolverhampton.
– Chciałoby się myśleć, że ma on szansę na grę z „Wolves” – powiedział Pardew dla lokalnej gazety. – Mecz ze Stoke to dla niego za wcześnie. Nie będzie zbytnio nakręcany, ponieważ przez długi czas był poza grą. Wrócił do biegania, lecz przed nim jeszcze dobry miesiąc.











