Istniał kiedyś na piłkarskiej mapie Europy klub. Klub, którego powstanie i upadek ściśle powiązane były z sytuacją polityczną oraz przemianami społecznymi w kraju. Belfast Celtic, bo o nim mowa, przez 58 lat swojego istnienia złotymi zgłoskami zapisał się w historii północnoirlandzkiego futbolu. Zdobyte w tamtych latach 14 tytułów mistrza kraju sprawia, że „Grand Old Team” wciąż utrzymuje się na podium tabeli wszech czasów, a w ostatnich miesiącach pojawiły się plotki mówiące o planach wskrzeszenia legendarnego klubu.
Historia Belfast Celtic nieodłącznie powiązana jest z historią innego północnoirlandzkiego klubu – Linfield F.C. Założony w 1886 roku zespół zrzeszał wokół siebie protestanckich fanów z okolic Shankill Road w północnym Belfaście. Grono kibiców założonego pięć lat później Celticu tworzyli za to głównie katolicy, co stanowiło podłoże dla narastających pomiędzy oboma klubami napięć. Starcia tych rywalizujących o najwyższe cele drużyn kończyły się w najlepszym wypadku ogromnych rozmiarów bitwami na gołe pięści, a nierzadko zdarzało się również, że w kierunku kibiców jednej z drużyn oddawane były strzały z broni palnej. Wszystkie te incydenty finalizację znalazły dopiero w święta Bożego Narodzenia 1948 roku. Rozgrywany wtedy w obecności 27 tysięcy fanów mecz wkrótce przekreślić miał przyszłość jednej z lokalnych drużyn.
Pierwsze strzały
Nazwa założonego w 1887 roku Glasgow Celtic na tyle spodobała się pierwszemu prezesowi nowo powstałego klubu, że postanowił zapożyczyć ją na potrzeby stworzonej w Belfaście drużyny. Pożyczkę spłacono już w 1927 roku w dość nietypowy sposób, bo przy użyciu utworu muzycznego. Piosenka „Hail Hail” uznawana za hymn szkockiej drużyny prawdopodobnie ma swoje korzenie właśnie w Belfaście. Pierwsze słowa hymnu brzmiące: Sure it’s a grand old team to play for mają być nawiązaniem właśnie do zespołu z Irlandii Północnej.

W przeciwieństwie do Linfield Celtic nigdy nie miał być klubem ściśle związanym z religią, lecz w mieście podzielonym tak mocno jak Belfast okazało się to nieuniknione. Protestanccy unioniści chcący pełnej niepodległości Irlandii Północnej ścierali się z żądającymi zjednoczenia Irlandii katolickimi nacjonalistami na każdej płaszczyźnie życia. Futbol nie pozostał wyjątkiem.
1912 rok przyniósł pierwszą eskalację konfliktu. Zgromadzeni na stadionie Celticu o wdzięcznej nazwie „Paradise” kibice rozpoczęli walki na trybunach już w trakcie trwania meczu. W pewnym momencie miejsce wrogości na chwilę zastąpiła dezorientacja. Dokładnie dwa strzały z broni palnej – tyle wystarczyło, by na stadionie wybuchła kompletna panika. Fani obu stron, troszcząc się już tylko o siebie, gorączkowo starali się wydostać na zewnątrz, a samego meczu oczywiście nie dokończono. Powiewające od początku spotkania flagi z nazwą irlandzkiej organizacji nacjonalistycznej – Sinn Fein – na pewno nie pomogły w planowym dokończeniu meczu. Nie znamy dokładnej liczby ofiar ani rannych, którzy ucierpieli w wyniku tego zdarzenia. Możemy jednak przypuszczać, że był to początek ciągu przyczynowo-skutkowego, który finalnie doprowadził do upadku klubu znanego jako „Grand Old Team”.











