Legia Warszawa przegrała mecz 4. kolejki Ekstraklasy z GKS-em Bełchatów. Dwie bramki gospodarzom zaaplikował Marcin Żewłakow, zapewniając swojej drużynie komplet punktów.
Niecałe pół minuty wystarczyło, by Legia przypuściła pierwszy szturm na bramkę Sapeli. Przejmując piłkę po stracie jednego z obrońców, na rajd zdecydował się Manu, a jego mocny strzał o centymetry minął słupek. Zawodnicy gości rozegrali podręcznikową kontrę. Faulowany Manu stracił piłkę, jednak sędzia nie zdecydował się odgwizdać przewinienia. Gracze GKS-u Bełchatów ruszyli środkiem, na prawej stronie pokazał się Wróbel, po czym dośrodkował futbolówkę wprost na wbiegającego w pole karne Żewłakowa. Piłkarz zanotował tym samym trzecie trafienie w sezonie.
Kolejną znakomitą akcję zespołu trenera Macieja Bartoszka zainicjował Janusz Gol. Pomocnik gości wypatrzył wychodzącego Małkowskiego na lewej stronie, który po opanowaniu piłki wbiegł w pole karne, minął Antolovicia i strzelił tuż obok pustej bramki Legii. Już trzy minuty później GKS miał drugą stuprocentową sytuację, kiedy Janusz Gol wystawił futbolówkę ze skrzydła pod nogi Żewłakowa, ale jednemu z bliźniaków zabrakło centymetrów, by musnąć piłkę i wpakować ją do bramki.
Niewykorzystane okazje nie zemściły się na przyjezdnych, bowiem w 39. minucie podwyższyli oni prowadzenie, utrudniając legionistom odrabianie strat. Niemal identyczna akcja, po której oglądaliśmy pierwszego gola, kiedy Wróbel posłał z prawej flanki precyzyjne dośrodkowanie, którego adresatem był Żewłakow. Marcin powiększył swój dorobek bramkowy, przy biernej postawie linii defensywnej gospodarzy.
Krótko po zmianie stron, bo w okolicach 55. minuty, zawrzało pod bramką Sapeli, kiedy Iwański wykonywał rzut rożny. Pomocnik Legii dośrodkował piłkę, która minęła wszystkich graczy Bełchatowa zgromadzonych w polu karnym. Strzał zdołał oddać Chinyama, ale futbolówka została zatrzymana przez defensorów przed linią bramkową i ostatecznie wybita.
Gospodarze w drugiej połowie przejęli inicjatywę, jednak szczelna linia obrony Bełchatowa nie dawała legionistom wielu szans do zdobycia choćby gola kontaktowego. W 73. minucie niezłym strzałem popisał się Bruno Mezenga, ale jego mocny strzał minął prawy słupek bramki Sapeli. Ładną wymianą piłki popisali się Iwański z Kucharczykiem, a debiutant w zespole Legii zakończył tę akcję mocnym strzałem wprost w ręce golkipera GKS-u.
Podopieczni Macieja Skorży nie potrafili nic zrobićz przewagi optycznej, a także przewagi w posiadaniu piłki, co skrzętnie wykorzystali rywale. GKS Bełchatów zaimponował konsekwencją w poczynaniach boiskowych, zarówno mądrze się broniąc, jak i skutecznie strzelając bramki.
<a href=”www.legia.net”><b>Więcej zdjęć na www.legia.net</b></a>










