PGE GKS Bełchatów nie potrafił wygrać z teoretycznie niżej notowanym rywalem, jakim jest Arka Gdynia, w ramach 25. kolejki Ekstraklasy. Bełchatowianie, którzy zaliczyli w ostatnich pięciu spotkaniach ledwie jedno zwycięstwo, tym razem zremisowali z Arką 1:1.
Tradycyjnie mecz rozpoczął się od okrzyków kibiców zebranych na stadionie, brzmiących: „Piłka nożna dla kibiców!”. Dodatkowo, także i w Bełchatowie, sympatycy postanowili zejść z trybun w geście protestu przeciwko zamykaniu stadionów, stąd przez około dziesięć minut mecz rozgrywany był bez udziału kibiców. Co ciekawe, kibice Arki wrócili na swoje miejsca dopiero po 20 minutach. Po niecałych 20 minutach spotkania w polu karnym gości upadł Dawid Nowak, jednak sędzia postanowił być bierny w tej sytuacji, nie odgwizdując przewinienia czy też popisu aktorstwa napastnika gospodarzy.

Niemal pół godziny gry potrzebowała Arka na przeprowadzenie pierwszej groźnej akcji. Goście przejęli piłkę po stracie rywala, po czym ruszyli na bramkę Sapeli, jednak golkiper PGE GKS-u był w pełni skoncentrowany i z najwyższym trudem uratował swój zespół od straty bramki. Znakomitą okazję w pierwszej połowie zmarnował Nowak, który z pięciu metrów po świetnym zgraniu Małkowskiego, nie potrafił strzelić nawet w światło bramki.
Goście ukarali rywala za nieskuteczność w ataku, wykorzystując sytuację na minutę przed zejściem do szatni. Na głowę Ivanovskiego spadła świetnie dośrodkowana piłka, a gracz Arki nie miał problemów z pokonaniem Sapeli przy drobnej pomocy poprzeczki. Do przerwy wynik był więc niezwykle korzystny dla przyjezdnych z Gdańska, którzy byli blisko spowodowania niespodzianki.
Po zmianie stron jako pierwsi zaatakowali wyraźnie zachęceni premierowym golem zawodnicy Arki. Noll zdecydował się na indywidualny rajd, który okazał się nie tylko efektowny, ale i efektywny, minął bowiem kilku zawodników PGE GKS-u, po czym, niestety dla gości, dośrodkował piłkę w nieskuteczny sposób i goście mieli czego żałować.

Oblicze spotkania sposób odmienił Cetnarski, który po godzinie gry wszedł za Sawalę. Zawodnik gospodarzy chwilę po wejściu na boisko zanotował ładną asystę, dośrodkowując piłkę wprost na głowę Nowaka, który takich sytuacji nie zwykł marnować. Tym sposobem piłkarze z Bełchatowa remisowali 1:1.











