Selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker w piątek popołudniu objął funkcję doradcy w Feyenoordzie Rotterdam. Szkoleniowiec w przeszłości prowadził holenderski klub, a w grudniu odrzucił kolejną ofertę pracy. PZPN nie zgodził się na łączenie pracy trenera przez Holendra w dwóch zespołach, dlatego zdecydował się on jedynie doradzać nowemu sztabowi szkoleniowemu.

Jeden z najbardziej utytułowanych holenderskich zespołów od dłuższego czasu boryka się z poważnymi problemami. W Eredivisie zajmuje odległą 12. lokatę, a rozgrywki Pucharu UEFA zakończył na fazie grupowej, przegrywając m.in. z Lechem Poznań. W efekcie zarząd klubu zwolnił dotychczasowego szkoleniowca Gertjana Verbeeka, którego do końca rozgrywek zastąpi jego asystent Leon Vlemmings. Wiadomo już, że w lipcu posadę tę przejmie Mario Been, aktualnie pracujący w NEC Nijmegen.
Beenhakker, który jest Rotterdamczykiem jest ostatnim trenerem, który potrafił z Feyenoordem wywalczyć mistrzowski tytuł. Było to jednak już dziesięć lat temu.
Podczas minionego zgrupowania biało-czerwonych w Portugalii Holender oświadczył, że jego nowa funkcja jest jedyniem dobrym gestem z jego strony. Nie zamierza on traktować jej jak pracy i wiązać się z Feyenoordem żadnym kontraktem. Obiecał podopiecznym, że w najmniejszy sposób nie wpłynie ona na jego pracę z polską reprezentacją.











