Zimowe okno transferowe w Ekstraklasie to już przeszłość. Cała piłkarska Europa w końcówce okienka wpatrzona była w sagę związaną z Fernando Torresem, dlatego trochę w cieniu dla polskich kibiców stały transfery na rodzimym podwórku. A tutaj również nie brakowało emocji.
Ostatnie podrygi polskości w Wiśle…
Minione dwa tygodnie były szczególnie intensywne dla Wisły Kraków. W tym czasie zakontraktowano aż czterech zawodników, którzy na pierwszy rzut oka powinni okazać się sporymi wzmocnieniami „Białej Gwiazdy”. Nie obyło się jednak bez problemów natury technicznej, których przysporzył transfer Maora Meliksona. Kiedy wydawało się, że negocjacje Wisły z Hapoelem Beer Sheva są już na etapie finalizacji, Izraelczycy nagle zmienili warunki umowy. Chcieli otrzymać znacznie większy procent z ewentualnej sprzedaży byłej gwiazdy swojego zespołu, niż w pierwotnych ustaleniach. Ostatecznie obie strony doszły jednak do porozumienia, dzięki czemu izraelski pomocnik będzie wiosną biegał po boiskach Ekstraklasy. Głównym zadaniem przedstawicieli Wisły w zimowym okienku transferowym było znalezienie zastępcy dla Pawła Brożka, który odszedł do tureckiego Trabzonsporu. Wydaje się, że o reprezentancie Polski szybko wszyscy zapomną. Do klubu dołączył bowiem Cwietan Gienkow, jeden z najskuteczniejszych napastników ligi bułgarskiej. Szeregi „Białej Gwiazdy” zasilił także Michaił Siwakow. Białorusin trafił do Polski na zasadzie wypożyczenia. Jego głównym celem jest odbudowanie formy. Bardo szybko może stać się gwiazdą ligi – w końcu przychodzi do Ekstraklasy z włoskiej Serie A, jest także podstawowym zawodnikiem młodzieżowej kadry swojego kraju. Znaleziono również następcę Mariusza Pawełka. Będzie nim Siergiej Periejko, Estończyk, który przyszedł do naszego kraju z rosyjskiej Premier Ligi.

Transfery krakowskiego klubu można uznać za bardzo udane, lecz mając w pamięci euforię związaną z przedsezonowymi zakupami Legii, z końcową oceną należy poczekać do finiszu rozgrywek. Każdy ruch był przemyślany, kupowano zawodników wyróżniających się w swoich klubach. Martwi jednak to, że Wisła staje się coraz bardziej cudzoziemska. W krakowskim klubie pozostało już tylko jedenastu Polaków…
Bez fajerwerków…
Końcowy etap okna transferowego przebiegł bardzo spokojnie u innych potentatów – Jagiellonii, Legii oraz Lecha. Działacze białostockiego klubu sprowadzili ostatniego gracza w tym oknie transferowym, Roberta Arzumanyana. Reprezentant Armenii ma zwiększyć rywalizację na środku defensywy. Przebicie się do podstawowego składu będzie dla niego nie lada wyzwaniem, gdyż silną pozycję w klubie mają Thiago Cionek i Andrus Skerla.












