Zmiany, zmiany, zmiany… Tak możemy podsumować sytuację w T-Mobile Ekstraklasie, która przeżywa obecnie rozłam na dwie części. Jedni są zadowoleni, drudzy kompletnie rozczarowani – czyli w sumie wszystko tak jak zwykle. Kto ma rację?

Nadeszła chwila, kiedy w końcu wszyscy powoli zaczynają dowiadywać się, co oznacza reforma T-Mobile Ekstraklasy. Dotąd wtajemniczonych było niewielu, a większość wiedziała jedynie to, że będą zmiany. Na pytanie: co się zmieni? Najczęściej można było usłyszeć słowa: nie wiem. Teraz jednak wszystko jest już dla kibiców jaśniejsze, ponieważ dotarliśmy do tego momentu, kiedy podział stał się faktem. Mamy grupę mistrzowską i spadkową. Dzielimy punkty, no i właśnie… Dyskusja na ten temat trwa. Czy słusznie, czy sprawiedliwie? Zapewne niesprawiedliwie, jednak czymże byłaby ta reforma bez tego właśnie procesu obcinania punktów? O to właśnie chodzi – nagle dzieje się tak, że wszyscy mają spore szanse na zajęcie dobrego miejsca. Atrakcyjność piłki nożnej w ogóle nigdy nie polegała na tym, że była sprawiedliwa. Gdyby tak było, to zapewne centrala futbolowa już dawno zleciłaby stworzenie systemu, dzięki któremu sędzia mógłby zerknąć na kamerę i upewnić się, czy był spalony, czy też nie.
Emocje, jakie generuje piłka nożna na całym świecie, to zestawienie tych pozytywnych z tymi również negatywnymi. Nigdy nie może być w stu procentach sprawiedliwie, ponieważ nagle okazałoby się, że wszystko jest bardzo przewidywalne. I nie byłoby już takiej sytuacji, że ktoś wygrywa, mając jednocześnie szczęście, że sędzia czegoś nie zauważył. To generuje emocje i tak jest dobrze. Doznań tego typu brakuje obecnie np. w Bundeslidze. O mistrzostwie Bayernu wszyscy już wiedzą i w zasadzie jest już po lidze. Ktoś by mógł powiedzieć, że przecież oni sobie radzą, nie trzeba reformować ligi, tak jak to miało miejsce w naszym kraju. Dobrze, ale rozgraniczmy pewne sprawy – tam są Niemcy, tu jest Polska. Tam piłka nożna jest religią, a u nas często patrzy się na piłkarzy jak na nieudaczników, którzy nie wiedzieć czemu zarabiają jakieś nieprawdopodobne sumy. Ja nie pamiętam takiej sytuacji, kiedy ludzie aż tak żyliby tym, co się dzieje w T-Mobile Ekstraklasie. O to właśnie chodzi, że w końcu coś się dzieje.













