Miał być wybawicielem stołecznej Polonii, a okazał się jej grabarzem. Wszystko wskazuje na to, że spotkaniem z Piastem Gliwice „Czarne Koszule” pożegnały się na własnym stadionie z najwyższą klasą rozgrywkową. Z powodu gigantycznych zaległości finansowych klub nie otrzyma w przyszłym sezonie licencji na grę w ekstraklasie.
Aż 6300 osób pojawiło się na stadionie przy ul. Konwiktorskiej by pożegnać swoich piłkarzy. Wśród nich politycy, duchowni, aktorzy, dziennikarze. Szeroko rozumiani ludzie mediów. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zawodnicy zaprezentowali się w koszulkach przedstawiających podobiznę właściciela z sylwetką prosiaka i podpisem: „Królu złoty, gdzie są banknoty”. Podczas spotkania kibice przygotowali specjalną oprawę z hasłem „Kłamstwo ma krótkie nogi i podwójny podbródek” oraz kartoniadą z przekreśloną podobizną prezesa. Podczas meczu można było usłyszeć dosadne hasła sympatyków futbolu rzucane pod adresem Króla. Niecenzuralne, ale tylko na takie zasłużył. Sami piłkarze pożegnali się z fanami nie tylko dobrą grą na boisku, ale także bezpośrednio po meczu, razem z nimi świętując remis i ostatni mecz przy Konwiktorskiej przed degradacją z powodu braku licencji.

Fakty są brutalne i bezlitosne. Z powodu ignorancji i nieodpowiedzialności właściciela „Czarnych Koszul” większość piłkarzy od dwunastu miesięcy nie dostawała pensji. Nie było opłacone także ich ubezpieczenie. To tylko wierzchołek góry lodowej – zaległości w płatnościach. Dług licencyjny, według przewodniczącego komisji, Krzysztofa Sachsa, wynosi aż 5 milionów złotych. Jedynym warunkiem gry w ekstraklasie było jego uregulowanie. Mimo rozmów, propozycji ugody z zawodnikami, wreszcie obietnicy zapłaty Ireneusz „Knur”, jak pogardliwie nazywają go w Warszawie, nie dokonał najważniejszej rzeczy – nie zapłacił nikomu ani złotówki. Na uregulowanie płatności miał czas do 28 maja br.
W środę Komisja Odwoławcza miała ogłosić ostateczne decyzję w sprawie przyznanych i odrzuconych licencji. – Jeżeli wpłyną pieniądze, to możemy potwierdzić komisji przelew i dać podstawy do weryfikacji orzeczenia – powiedziała mec. Wantuch. Równocześnie potwierdzenia przelewów musieliby dokonać urząd skarbowy, ZUS i piłkarze, których nie reprezentowała. Nic z tych rzeczy jednak nie nastąpiło i los „Czarnych Koszul” wydaje się już przesądzony. Przykre, ale prawdziwe. W przyszłym sezonie nie zobaczymy w najwyższej klasie rozgrywkowej klubu z ponad 100-letnią historią.













