Niewątpliwym hitem 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy był pojedynek Legii z Wisłą, który warszawianie rozstrzygnęli na swoją korzyść, wygrywając 2:0. Podobnym wynikiem zakończył się mecz Korona – Górnik. W przypadku kieleckiego zespołu wygrana oznacza jednak prowadzenie w tabeli, co bez wątpienia można uznać za sensację.
Złocisto-krwisty fotel lidera
Przed rozpoczęciem rozgrywek Korona Kielce uważana była za drużynę, której celem na nowy sezon będzie walka o utrzymanie się w lidze. Problemy finansowe spowodowały, że zespół opuścił m.in. najlepszy strzelec, Andrzej Niedzielan. Do Pogoni Szczecin odszedł również jeden z najbardziej lubianych w Kielcach piłkarzy, Edi Andradina. Bliski przejścia na Wyspy Brytyjskie był Hernani, a do ŁKS-u na wypożyczenie odszedł Paweł Golański. Wielkim wzmocnieniem jest jednak Jacek Kiełb, który do Kielc wraca na wypożyczenie z Lecha. Szkoleniowcem został z kolei Leszek Ojrzyński, który do tej pory nie miał zbyt wielkiego doświadczenia. Młody, obiecujący, ale bez większych sukcesów.

Jak się jednak okazuje, to właśnie ten trener i jego drużyna są rewelacją rozgrywek. Po dziewięciu kolejkach Korona ma na koncie 19 punktów i przewodzi w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Kielczanie zdołali pokonać wicemistrzów Polski, drużynę Śląska Wrocław, zremisowali z Wisłą oraz Polonią Warszawa. W następnej kolejce ich rywalem będzie poznański Lech. Podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego czeka więc kolejny ciężki bój, ale patrząc na obecną dyspozycję „Złocisto- krwistych”, są oni w stanie wyjść zwycięsko z tego pojedynku.
Nie zapominajmy jednak, że w zeszłym sezonie po rundzie jesiennej Korona również była w czołówce tabeli, mając szanse na europejskie puchary. Fatalna postawa wiosną szybko zweryfikowała marzenia piłkarzy, którzy wówczas reprezentowali barwy zespołu z Kielc. Ostatecznie tylko dzięki zdobyczy punktowej z jesieni „Złocisto-krwiści” zdołali utrzymać się w lidze. Czarę goryczy przelała bolesna porażka 0:4 w Poznaniu w ostatnim meczu sezonu. Teraz sytuacja Korony wygląda jednak nieco stabilniej. Wydaje się, że kielczanie, pamiętając błędy z przeszłości, tym razem nie pozwolą sobie na wiosenne rozprężenie. Czy jednak stać ich na zdobycie tytułu mistrzów Polski?
ŁKS odbija się od dna













