To był ostatni weekend z T-Mobile Ekstraklasą. Po niedzieli, która dostarczyła nam wiele emocji, na pewno będziemy tęsknić za ekstraklasowymi rozgrywkami. Co było w nich wyjątkowego?
Wisła Kraków – Zagłębie Lubin
Mecz Wisły Kraków z Zagłębiem Lubin odzwierciedlił to, jak przez 30 weekendów radziła sobie „Biała Gwiazda”. Wraz z ostatnim meczem z drużyną pożegnali się: Tomasz Kulawik, Kamil Kosowski, Kew Jaliens, Ivica Iliew oraz Daniel Sikorski. Ten ostatni, jak przystało na „najlepszego” napastnika Polski, zdobył w całym sezonie jedną bramkę. Co nie zmienia faktu, że kibice w Krakowie bardzo go (prze)cenili.
A tutaj Gordan Bunoza, który popisał się świetnym wybiciem futbolówki. Co poradzimy, w końcu obrońca.
Lech Poznań – Korona Kielce
Mecz Lecha Poznań z Koroną Kielce zapamiętamy przede wszystkim z powodu odejść. Aby pożegnanie nie miało smutnego i czarnego scenariusza, Ivan Djurdjević strzelił bramkę otwierającą wynik. Ciekawy był również strzał Golańskiego z połowy, ale zabrakło niewiele, aby futbolówka znalazła się w siatce Kotorowskiego. Buty na kołku zawiesił również „Rejsik”.
Gol kolejki na pewno. Gol sezonu?
Legia Warszawa – Śląsk Wrocław
Były mistrz Polski pokazał, jak się w piłkę nie gra. Marek Saganowski „zabawił się” z obrońcami WKS-u i aż trzykrotnie pokonał Gikiewicza. Później przyszedł już tylko czas na fetę. Najwięcej frajdy sprawił kibicom Jakub Rzeźniczak, który co chwilę wrzucał na Facebooka filmy i zdjęcia mistrzowskiej szatni oraz autobusu, którym zostali przewiezieni mistrzowie Polski. Po raz kolejny nie zawiedli kibice. Stadion w Warszawie chwilami przypominał… Santiago Bernabeu.
Pogoń Szczecin – Polonia Warszawa
Warszawianie na ostatni mecz w TME pojechali w czternastoosobowym składzie. Był jeden bramkarz, zawodnik niezdolny do gry i… czterech napastników. W Warszawie czekamy już tylko na film dokumentalny „Kasa będzie jutro”, przedstawiający sytuację „Czarnych Koszul” w tym sezonie. Tytuł publicystyki w przypadku Polonii Warszawa nabiera podwójnego znaczenia ;)
Widzew Łódź – Podbeskidzie Bielsko Biała
Widzew w meczu grał tak, jakby chciał, a nie mógł. Albo na odwrót. Może mógł, a nie chciał? Łódzcy kibice, mówiąc łagodnie, nie sympatyzują z tymi GKS-u. Ci w Łodzi chyba niezbyt chętnie chodzili na zajęcia matematyki, ponieważ z Łodzi do Bełchatowa jest bliżej niż do Bielska-Białej, a z pieniędzmi w klubie nie jest najlepiej. Z meczu zapamiętamy piękne asysty – Aleksa Bruno oraz Marcina Wodeckiego. Podbeskidzie w tym sezonie na własnym stadionie zwyciężyło dwukrotnie.
Piast Gliwice – GKS Bełchatów
Najbardziej waleczna drużyna tego półrocza – GKS. Mimo zwycięstwa po twarzach gości popłynęły łzy. Jeżeli wzięlibyśmy najlepsze drużyny wiosny, to podopieczni Kieresia uplasowaliby się tuż za podium. Szkoda, ale T-Mobile Ekstraklasa = jesień + wiosna.










