Ciężko jest podsumować ostatnią kolejkę T-Mobile Ekstraklasy. Było, z drobnymi wyjątkami, smutno i źle. Obrazu nędzy i rozpaczy dopełnili pseudokibice, których wprost trzeba nazwać bandą baranów. W tym morzu mizerii były jednak jasne punkty i to na nich postaram się skupić w poniższym tekście.

Naprawdę bardzo długo walczyłem ze sobą o to, jak ma wyglądać poniższy tekst. Chciałem, na pohybel stadionowym oszołomom, napisać tekst skoncentrowany tylko i wyłącznie na piłce nożnej. W końcu, wydarzenia z Warszawy nie mają totalnie nic wspólnego ze sportem. Niestety, gdy przejrzałem materiały z ostatniej ligowej kolejki, zdałem sobie sprawę z tego, że w poprzedni weekend na najwyższym poziomie rozgrywek w Polsce piłkarsko działo się bardzo niewiele. Na dobrą sprawę odbyły się raptem dwa spotkania przypominające w swoim kształcie kochany na całym świecie futbol, a mam tu na myśli starcia Zagłębia z Zawiszą i Lecha z Piastem. Niestety, pozostałe mecze dały do ręki argumenty ludziom, którzy uważają, że piłka kopana nad Wisłą to antyteza tego sportu. Jako, że o walorach sportowych jako takich napisać się za wiele nie da, zacznę od gorzkiej pigułki w postaci największego skandalu sezonu.

Jak na ironię, w kolejce, w której rozegrano aż dwa mecze przyjaźni (o starciu Lechii z Wisłą szkoda pisać cokolwiek, poza faktem, że się odbyło), doszło również do największej stadionowej zadymy od lat, która zakończyła się bezprecedensowym w ostatnich latach zamknięciem stadionu w trakcie spotkania i odwołaniem meczu. Mam szczerą nadzieję, że bez precedensu będzie również wymiar kar, który dotknie osoby odpowiedzialne za te wydarzenia. Mam w nosie to, kto zaczął, a komu kto ukradł flagę. Osobom, które dopuściły się takiego, a nie innego zachowania, powinno być po prostu wstyd i powinny ponieść konsekwencje swoich czynów. Tydzień temu w Niemczech, na stadionie HSV, pewien poważnie rozmijający się z trzeźwością i rozumem jegomość jął chwalić Hitlera znanym, nazistowskim okrzykiem w trakcie przedmeczowej minuty ciszy. Efekt? Sześć lat zakazu stadionowego i kara finansowa. Proszę brać przykład, Panowie włodarze. Skala patologii na Pepsi Arenie była zdecydowanie większego kalibru, więc i kary powinny być adekwatnie wyższe. Decyzje już jutro.













