Różne były powroty do ekstraklasy – mniej lub bardziej udane. Jednak tego powrotu kibice z R22 nie zapomną nigdy. Wielu zastanawiało się, czy po nieudanej przygodzie za granicą jest sens sięgać po byłego króla strzelców naszej ligi.
Życie pokazało, że prawdziwy fachura zawsze swoją funkcję spełni. Z pięcioma golami na koncie Paweł Brożek zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji strzelców ekstraklasy i głównie dzięki niemu „Biała Gwiazda” po dziesięciu kolejkach jest wiceliderem tabeli!

Początki były trudne. Napastnik Wisły nie grzeszył skutecznością, zarówno w meczach ligowych, jak i potyczce o punkty eliminacyjne z San Marino. A to odskakiwała mu pilka, a to brakowało mu timingu czy też dokładności. Jednak już wtedy było widać, że nie stracił „tego czegoś”. „Broziu” dobrze dogrywał, asystował, świetnie pokazywał się na pozycji. Był bardzo aktywny. Grzegorz Mielcarski mówił: – Jeszcze kilka tygodni i Paweł z łatwością będzie takie sytuacje wykorzystywał. Były piłkarz m. in. AEK-u Ateny i Pogoni Szczecin trafił w sedno. Wielka forma nadeszła.
Brożek ma w tym momencie na koncie 91 ligowych trafień w historii występów w ekstraklasie. Być może jeszcze jesienią wejdzie do Klubu 100. Sam piłkarz przyznaje: – Zamierzam rozbić tę setkę, ale kiedy to zrobię? Chciałbym jak najszybciej i jeśli forma strzelecka dopisze, bo sytuacje sobie stwarzamy, to jestem w stanie zrobić to jeszcze do końca tego roku – powiedział.
31-letni snajper był absolutnym bohaterem wtorkowego spotkania Wisły z Lechią. Nie tylko dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i wypracował pierwszego gola swojego zespołu, ale też mógł mieć na koncie bezpośrednie asysty, gdyby precyzji nie brakowało Rafałowi Boguskiemu, Łukaszowi Gargule i Patrykowi Małeckiemu.
– To był słaby mecz, zwłaszcza w pierwszej połowie, ale nawet przy słabej grze potrafiliśmy stworzyć sobie sytuacje. Czerwona kartka dla lechity ułatwiła nam zadanie, bo kontrolowaliśmy grę i okazje zamienialiśmy na gole – komentuje Brożek.
Napastnik Wisły przyznał, że wracając na Reymonta 22, nie liczył na to, że po dziewięciu kolejkach Wisła może być na podium i zostać jedyną niepokonaną drużyną w T-Mobile Ekstraklasie. – Szczerze powiem, że tego się nie spodziewałem. Trener Smuda przedstawiał jakiś swój plan i to był plan długoterminowy. To, co się teraz dzieje, jest miłą niespodzianką dla nas i dla kibiców. Oby tak dalej. Przy wzmocnieniach ta drużyna będzie liczyła się o najwyższe lokaty – przekonuje najlepszy strzelec „Białej Gwiazdy ”.
Obecnie Paweł Brożek prezentuje formę reprezentacyjną. Jego dobrej dyspozycji nie przekreśla nieskuteczność podczas meczu z San Marino. Liczę, że Waldemar Fornalik jeszcze raz zaufa napastnikowi „Białej Gwiazdy” i powoła go na październikowe spotkania z Ukrainą i Anglią. Może warto spróbować gry dwoma napastnikami?











