VfL Wolfsburg przegrał z Bayernem Monachium 0:2. Na Volkswagen Arena goście byli drużyną lepszą piłkarsko i zasłużyli na zwycięstwo. W pierwszej połowie prowadzenie dał Mario Mandzukić, a w doliczonym czasie gry wynik meczu ustalił Arjen Robben.
Obie ekipy nie miały większych problemów z zestawieniem optymalnych jedenastek. W drużynie Bayernu drobne problemy mają Martinez i Pizarro. Za Hiszpana wyszedł Luiz Gustavo, a partnerem Dante został Van Buyten. W zespole gospodarzy na prawej stronie Fagnera zastąpił Hasebe. Głośniej niż o absencjach mówiono o dwóch zawodnikach, dla których było to spotkanie wyjątkowe. Mario Mandzukić trafił do Bayernu przed tym sezonem właśnie z Wolfsburga, w którym grał przez dwa poprzednie. W tym samym czasie w drugą stronę powędrował Ivica Olić, który na Allianz Arena spędził trzy lata.
W 3. minucie ładny rajd prawą stroną przeprowadził Mandzukić. Jego dośrodkowanie po rykoszecie doszło do Müllera, który z trzech metrów uderzył głową obok słupka. Chwilę później dobrą okazję mieli gospodarze. Po zagraniu z lewej strony Schäfera w polu karnym do piłki doszedł Dost, ale jego strzał został zablokowany przez obrońcę. Pierwsze minuty były dość wyrównane, a gra toczyła się w niezłym tempie. Bayern miał przewagę, ale nieznaczną i nie przekładała się ona na sytuacje bramkowe.
Kapitalnie ustawiony Wolfsburg nie dopuszczał rywali we własne pole karne. Majstersztyk taktyczny nie sprzyjał jednak emocjom na boisku. Warto jednak odnotować, że podopieczni Juppa Heynckesa przy pressingu gospodarzy mieli problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. Tak klasowy zespół jak „Bawarczycy” nie potrzebuje jednak zbyt wielu okazji, aby zdobyć gola. W 36. minucie po rzucie wolnym piłkę głową zgrał Schweinsteiger, a Mandzukić ładnym strzałem z przewrotki pokonał Benaglio. Były napastnik Wolfsburga postanowił nie celebrować gola, pokazując szacunek dla swojego poprzedniego klubu. Do końca połowy oba zespoły nie stworzyły już żadnych ciekawych sytuacji pod bramką rywali.
Od początku drugiej połowy przeważał Bayern i w 49. minucie miał kapitalną okazję do podwyższenia prowadzenia. Po rozegraniu na lewej stronie piłka została przerzucona na drugą flankę do kompletnie niepilnowanego Lahma. Kapitan gości wycofał ją do Müllera, ale jego strzał został zablokowany. Natomiast piłkarze Wolfsburga wyraźnie mieli problemy z grą ofensywną. Ich akcje były zdecydowanie za mało dynamiczne, a oprócz wrzutki Olicia wyłapanej przez Neuera nie potrafili dostać się w pole karne lidera Bundesligi. Za to ich rywale z każdą kolejną akcją zdawali się nabierać impetu.
Po kilkunastu minutach Bayern postanowił się cofnąć i przyjmować ataki gospodarzy na swojej połowie. Miało to na celu oszczędzenie sił przed najbliższymi pracowitymi tygodniami i przyniosło zamierzony efekt. Wolno grający Wolfsburg nie miał żadnego pomysłu na rozmontowanie obrony „Bawarczyków”. Na kwadrans przed końcem pasywna postawa gości mogła się zemścić. Dobrze wykonany rzut wolny przez Diego obronił jednak Neuer.
Bayern nadal więc czekał na zabójczą kontrę, a Wolfsburg atakował, ale robił to nieudolnie. Na obraz meczu nie wpłynęły także zmiany. Żaden z wprowadzonych rezerwowych (Perisić, Fagner, Helmes, Robben, Tymoszczuk, Gomez) nie wyróżnił się niczym specjalnym. W doliczonym czasie gry monachijczykom udało się dobić rywala. Müller zagrał kapitalną piłkę z prawej strony w pole karne, tam przyjął ją Robben i bardzo mocnym strzałem pokonał bramkarza Wolfsburga. Ostatecznie po niezbyt ciekawym meczu Bayern wygrał 2:0.








