Bayern Monachium w ramach 10. kolejki Bundesligi pokonał dziś na własnym terenie Herthę Berlin 3:2. Pojedynek trzymał w napięciu przez całe 90 minut, a jego bohaterem był rezerwowy Mario Mandżukić. Przełomowym momentem spotkania była natomiast decyzja Jose Guardioli o zmianie ustawienia po utracie pierwszej bramki.
W cieniu derbów Westfalii o tej samej godzinie lider Bundesligi podejmował dziś na Alianz Arena rewelację tegorocznych rozgrywek. Do wyjściowego składu „Bawarczyków” po lekkim urazie kostki wrócił Franck Ribery.
Pierwsze minuty pokazały, że goście nie przyjechali na Alianz Arena wyłącznie się bronić. I zgodnie z tym, niespodziewanie, bo już 4. minucie, Hertha objęła prowadzenie. Skjelbred dośrodkował z kornera w pole karne, gdzie na futbolówkę czyhał Ramos. Kolumbijczyk skierował piłkę do siatki głową przy wyraźnej stagnacji Boatenga, który w ostatnim czasie nie jest w najlepszej formie.
Gospodarze próbowali szybko odpowiedzieć, jednak chaotycznie przeprowadzona akcja zakończyła się zablokowanym strzałem Kroosa, który szarżował w „szesnastce” rywali. Defensywa Bayernu nie była należycie skupiona w początkowym fragmencie gry.
Jeszcze w pierwszym kwadransie gry berlińczycy mieli okazję do podwyższenia rezultatu. Po dość ekscentrycznym uderzeniu Ben-Hatiry zza pola karnego futbolówka wylądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Neuera. Zdezorientowanie obrońców chciał wykorzystać jeszcze Ramos, jednak został zastopowany przez Van Buytena.
W 18. minucie po dwójkowej akcji pomiędzy Kroosem a Riberym mogła paść wyrównująca bramka. Po strzale tego pierwszego z rogu pola karnego znakomitą paradą popisał się Kraft. Jeszcze przed upływem pół godziny gry Guardiola podjął dziwaczną grę personalną. W ciągu paru minut ściągnął z murawy Kroosa (najlepszego w ekipie Bayernu) i Robbena, a wprowadził za nich Mandżukicia i Götzego.
Kontrowersyjne zmiany Guardioli dość szybko jednak przyniosły usprawiedliwienie w postaci bramki Mandżukicia. Po centrze Ribery’ego z rzutu wolnego najlepszą pozycje w polu karnym wypracował sobie właśnie Chorwat. Jego ekwilibrystyczny strzał głową był nie do obrony.
Po wyrównującym golu piłkarze Bayernu wyraźnie przeważali na boisku, lecz nie potrafili sobie stworzyć kolejnej groźnej sytuacji. Ich akcje kończyły się zazwyczaj strzałami z nieprzygotowanych pozycji.
W początkowym fragmencie drugiej połowy goście przeżyli szok. W ciągu zaledwie trzech minut stracili dwie bramki! Pierwsza z nich padła po dośrodkowaniu Schweinsteigera z rzutu wolnego, gdy tylną częścią głowy piłkę do bramki skierował Mandżukić. Kolejna centra, kolejna główka i znów gol! Tym razem na listę strzelców wpisał się… Götze. Mimo swoich skromnych warunków fizycznych przechytrzył stopera gości i po lekkim strzale w długi róg znów ucieszył kibiców zgromadzonych na Alianz Arena. Kraft wyraźnie był zirytowany faktem, że nie potrafił zatrzymać anemicznego strzału.
Piłkarze Herthy nie poddali się jednak i już po kilku chwilach strzelili bramkę kontaktową. Po indywidualnej akcji na lewym skrzydle Schulz posłał piłkę w pole karne. Pierwszy dopadł do niej Ramos, jednak skiksował. Ta wpadła jednak na nogę Ben-Hatiry, który nie miał problemów, aby umieścić ją w siatce.








