Eintracht Frankfurt postawił bardzo twarde warunki Bayernowi Monachium, ale przegrał 0:2. Spore kontrowersje wzbudził rzut karny, z którego gola zdobył Davida Alaba. Wcześniej bramkę strzelił Ribery.
Od początku widać było, że Bayernowi bardzo trudno będzie ugrać coś atakiem pozycyjnym. Goście świetnie ustawiali się w obronie, więc monachijczykom najłatwiej było szukać okazji po kontratakach. Jedna z takich szybkich akcji omal nie przyniosła gola. Kroos popędził lewą stroną i zagrał po ziemi do ustawionego na prawym skrzydle Robbena. Piłka minęła bramkarza, ale Holender, strzelając z ostrego kąta, nie potrafił umieścić jej w pustej bramce. Gospodarze wcale nie mieli miażdżącej przewagi, która wskazywałaby, że grają z beniaminkiem. Jeśli ktoś myślał, że piłkarze z Frankfurtu zabarykadują się na własnej połowie, to grubo się mylił. Podopieczni Armina Veh chętnie grali piłką jak najbliżej pola karnego rywali i udawało im się od czasu do czasu zagrozić Neuerowi. W 18. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony futbolówka spadła na siódmy metr wprost na głowę Aignera, który jednak w tej bardzo dobrej sytuacji uderzył ponad bramką. Niewiele później po kolejnej ładnej akcji niecelnie głową uderzył Rode.
W Bayernie najaktywniejszy był Ribery. Francuz raz po raz stwarzał zagrożenie na lewym skrzydle oraz miał dogodną okazję do zdobycia gola. Po dobrym podaniu Kroosa przyjął piłkę i uderzył z powietrza, ale ten strzał kapitalnie obronił Trapp. W 31. minucie kontuzji doznał Boateng, którego zmienił Van Buyten. Dla Belga to pierwszy występ w tym sezonie. Piłkarze Eintrachtu nadal bardzo dobrze dośrodkowywali, jednak ponownie po główce piłka nie poleciała w światło bramki. Tym razem próbował Meier.
Pierwsza połowa była wyrównana, przez co nie oglądaliśmy wielu sytuacji podbramkowych. Zgodnie z oczekiwaniami to Bayern zdołał trafiać do siatki. Najpierw po rzucie wolnym bramkę zdobył Van Buyten, ale znajdował się na spalonym. Chwilę później nie było już wątpliwości. Szybka kontra Bayernu, Alaba do Martineza, Hiszpan wyłożył piłkę Ribery’emu, który wpakował ją do pustej bramki. Można mieć jednak wątpliwości, czy defensywny pomocnik Bayernu nie był na spalonym. Francuz mógł dorzucić jeszcze drugiego gola, ale znowu dobrze interweniował Trapp.
Eintracht nie zamierzał się bronić przed wyższym wymiarem kary, tylko postanowił dążyć do remisu. Już na początku drugiej połowy nadarzyła się do tego świetna okazja. Po rzucie wolnym piłkę zagraniem głową przedłużył Meier, a po strzale Andersona futbolówka zatrzymała się na poprzeczce. Z dystansu próbował też Matmour, ale Neuer wyłapał piłkę na raty. Chwilę później znakomitą szansę miał Bayern. Robben ograł obrońcę, świetnie zagrał do Ribery’ego, lecz Francuza wślizgiem uprzedził Trapp.
W kolejnych minutach fani Bayernu musieli być bardzo rozczarowani. Co prawda gospodarze atakowali, ale nie robili to z taką częstotliwością, jakiej oczekiwali kibice. Najgroźniej było po rzutach rożnych, jednak źle uderzali Martinez i Van Buyten. Z kolei frankfurtczycy coraz częściej naciskali rywali i udawało im się nawet czasami zamykać graczy Bayernu na ich połowie. Jednak w ostatniej fazie podania gości były niedokładne, przez co nie stworzyli realnego zagrożenia pod bramką „Bawarczyków”. Jupp Heynckes zauważył przewagę Eintrachtu i postawił na trzech defensywnych pomocników, wpuszczając Tymoszczuka. Defensywna taktyka i postawienie na kontrataki przyniosło oczekiwany efekt. Po jednej z kontr Schweinsteigera w polu karnym przytrzymał będący przed nim Demidov i sędzia wskazał na wapno. Nie musiał tego robić, ale rzeczywiście miał podstawy do podyktowania „jedenastki”. Rzut karny pewnie wykorzystał Alaba.








