W hicie 6. kolejki Bundesligi Bayern Monachium zdeklasował w wyjazdowym spotkaniu Schalke 04 Gelsenkirchen, wygrywając aż 4:0. „Bawarczycy” z zadziwiającą łatwością strzelali bramki i sprawili rywalom srogą lekcję futbolu.
Na Veltis-Arena doszło dziś do pojedynku na szczycie niemieckiej Bundesligi. Faworytami meczu byli mistrzowie Niemiec, którzy wygrali ostatnie pięć spotkań ligowych z zespołem Schalke. Rywalizacja była szczególnie ciekawa ze względu na bratobójczy pojedynek Boatengów. Z powodu kontuzji Huntelaara od pierwszych minut w ataku gości występował Węgier Szalai. Natomiast Guardiola postawił dziś na duet defensywnych pomocników: Schweinsteiger – Lahm. Na ławce usiadł za to Müller.
Początkowe fragmenty gry były dość spokojne w wykonaniu obu stron. Widać było, że zespoły wzajemnie się szanują. Gospodarze, jako pierwsi przeprowadzili składną akcję, zakończoną strzałem Prince’a Boatenga z okolic 17. metra. Kolejną sytuację na oddanie dobrego strzału zmarnował Szalai, nie trafiając czysto w piłkę. Monachijczycy odpowiedzieli niecelnymi uderzeniami: Alaby z rzutu wolnego oraz Kroosa z prawego rogu pola karnego.
Na prawej flance niezwykle aktywny był Farfan. Po jednej ze swoich szarż skrzydłowy dośrodkował piłkę wprost na nogę wchodzącego wślizgiem Szalaia. Węgier posłał jednak piłkę kilka metrów w… górę. W 21. minucie pomimo przewagi gospodarzy, to niespodziewanie Bayern objął prowadzenie. Po centrze Robbena z kornera do futbolówki doszedł Schweinsteiger, który strzelił swoją pierwszą bramkę po powrocie z leczenia kontuzji.
Nokaut! Nie minęło jeszcze 60 sekund, a było 2:0. Po rajdzie lewą stroną Alaba dośrodkował na głowę Mandżukicia. Chorwat silnym strzałem wpakował piłkę do siatki. Z brami próbował ją jeszcze wybić Höwedes. Szybkie dwa ciosy wyraźnie odbiły się na ambicji piłkarzy Schalke. Goście dominowali w posiadaniu piłki i tworzyli kolejne groźne sytuacje. Po dwójkowej akcji pomiędzy Robbenem i Schweinsteigerem przed utratą gola uratował swój zespół Höwedes. Stoper w ostatnim momencie zablokował strzał Holendra.
Ostatni kwadrans pierwszej połowy minął na inteligentnym rozgrywaniu piłki przez gości, którzy wiedzieli, że oni już swoje w tym meczu zrobili. Wydaje się, że jeśli piłkarze Schalke nie obudzą się z letargu, to kolejne bramki dla Bayernu będą tylko kwestią czasu.
Początek drugiej połowy nie zapowiadał, aby gospodarze zamierzali szaleńczo gonić wynik spotkania. Brakowało im dokładności, a zawodnicy Bayernu zadziwiali wyrachowanym futbolem. Skrzydłowi Schalke, zarówno Draxler, jak i Boateng, byli mało widoczni, zaprzeczając swojej dobrej dyspozycji z poprzednich spotkań. Zadziwiał również fakt, że pomimo wysokiego prestiżu meczu, sędzia nie musiał do tej pory sięgać po kartki.
Najaktywniejszym piłkarzem mistrza Niemiec był Robben, który raz po raz próbował straszyć swoimi charakterystycznymi dryblingami. Sytuacji i strzałów było jednak z obu stron jak na lekarstwo. Kolejne minuty i status quo. Chociaż ożywił się Prince Boateng, który zaczął strzelać (niecelnie) i prowokować rywali. Strzelali także Aogo i Draxler, z nieprzygotowanych pozycji i wyłącznie na podbicie statystyk.








