Zamykający 24. kolejkę Bundesligi mecz na Allianz Arena okazał się najważniejszym w perspektywie wydarzeń w ten weekend. Liga niemiecka ma bowiem nowego lidera, a został nim Bayern Monachium. „Bawarczycy” po aż 57 kolejkach wrócili na pierwszą lokatę dzięki bramce Francka Ribery’ego.
Bayern Monachium, po zwycięstwie 3:1 przed dwoma tygodniami z Borussią Dortmund, tym razem podejmował Hamburger SV. Drużyna gości kolejny raz wystąpiła bez Ruuda Van Nistelrooya, który musi borykać się z kontuzją, zatem jej szanse na korzystny rezultat już przed meczem się zmniejszały. Przed „Bawarczykami” natomiast niedzielne spotkanie z HSV było niebywałą okazją, by wykorzystać potknięcie Bayeru Leverkusen i wskoczyć na fotel lidera.
Od początku do śmielszych ataków przystąpili gospodarze. Piłkarze z Monachium doskonale zdawali sobie sprawę z szansy, jaka przed nimi stanęła. Widać wszakże było ogromną determinację w zespole Bayernu i chęć wyprzedzenia w końcu w tabeli drużyny z Leverkusen. Pierwsze emocje jednak opadły i gra się zdecydowanie uspokoiła. W pierwszych dziesięciu minutach brakowało przede wszystkim klarownych sytuacji pod którąś z bramek. Dopiero po upływie tego czasu zaczęła się uwidaczniać przewaga podopiecznych Louisa Van Gaala. W 13. minucie swoją szansę miał Thomas Müller, który otrzymał futbolówkę w polu karnym. Niemiec próbował pokonać Franka Rosta popularną „podcinką”, lecz przerzucił piłkę nad bramką. Zawodnicy z Hamburga szczęścia szukali natomiast jedynie w kontrach, ale tylko Piotr Trochowski soczystym strzałem zza pola karnego zmusił do interwencji Hansa-Jorga Butta w pierwszej części meczu.
Spotkanie okrzyknięte mianem hitu kolejki w premierowej odsłonie nie rozpieszczało kibiców pod względem stworzonych sytuacji. Przypominało raczej bicie głową w mur obu drużyn, w szczególności Bayernu. Goście umiejętnie rozbijali ataki gospodarzy, nie pozwalając na stworzenie stuprocentowych okazji. Na plus zdecydowanie był jednak poziom prezentowany przez dwie drużyny i tempo, w jakich prowadzone były każde akcje. Koniec pierwszej połowy zbliżał się nieubłaganie, lecz jeszcze przed przerwą fatalnie z 16. metra spudłował Mladen Petrić. Chorwat oddał strzał po podaniu partnera z zespołu, co spowodowane było błędem młodziutkiego Contento. Jeśli chce wygrać, zawodnik HSV takie szanse powinien wykorzystywać.
Obraz gry po przerwie nie zmienił się. Cały czas inicjatywa była po stronie „Bawarczyków”, tempo spotkania, choć już spadło, było przyzwoite, ale wciąż podopieczni holenderskiego trenera nie znaleźli recepty na przejście skomasowanej defensywy hamburczyków. Kiedy zaś goście znajdowali się w posiadaniu piłki, niesłychanie ją szanowali. Nie chcieli za wszelką cenę kończyć akcji ofensywnych, tylko starannie wykonać każde kolejne podanie. Dopiero w 70. minucie byliśmy świadkami pierwszej godnej odnotowania sytuacji w drugiej odsłonie. Lewym skrzydłem dynamicznie w pole karne wbiegł Thomas Müller, mijając po drodze jednego rywala. Wydawało się, że idealnie wyłożył futbolówkę do Miroslava Klose, lecz tuż przed nosem Niemca skutecznie interweniował Guy Demel.








