Bayern Monachium po emocjonującym spotkaniu z Borussią M’Gladbach awansował do finału Pucharu Niemiec. Do rozstrzygnięcia potrzebne były rzuty karne, które „Bawarczycy” wygrali w stosunku 4:2. W finale Bayern zmierzy się z Borussią Dortmund.
Pierwsze podania były ostrożne. Obie drużyny badały się nawzajem, nikt nie chciał popełnić błędu. Bliski świetnego początku był Bayern. W 6. minucie do bezpańskiej piłki na 18. metrze dopadł Kroos. Pomocnik ładnie przymierzył po ziemi, ale futbolówka zatrzymała się na słupku. Później poprawić próbował jeszcze Gomez, ale Ter Stegen nie dał się zaskoczyć.

W kolejnych fragmentach Borussia była kapitalnie ustawiona. Wszystkie formacje grały blisko siebie, przez co „Bawarczycy” nie mieli zbyt dużo miejsca do grania piłką. Defensywa gospodarzy szybko wychodziła spod własnego pola karnego, powodując częste spalone Gomeza czy Müllera. Z kolei z przodu szalał Marco Reus, który wyprowadzał większość kontrataków. Lucien Favre przyjął bardzo ciekawą taktykę.
Inicjatywa wciąż była po stronie Bayernu, więc szanse na zdobycie bramki były naturalną koleją rzeczy. W 15. minucie pięknym dośrodkowaniem na głowę Gomeza popisał się Lahm, napastnik uderzył tuż przy słupku, lecz Ter Stegen bronił jak w transie – kapitalna parada. W odpowiedzi do niemałego wysiłku Neuera zmusił Reus. Skrzydłowy Borussii znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem Bayernu, ale nie był w stanie go pokonać. W międzyczasie arbiter musiał przerwać na chwilę spotkanie, ponieważ Badstuber został kopnięty w twarz przez Hanke. Na szczęście defensor szybko się pozbierał.
Około pół godziny gry monachijczycy ponownie przycisnęli rywali. Najpierw podopieczni Heynckesa wypracowali sobie dwa kornery, a później w dobrej sytuacji zablokowany został Ribery. Gospodarze od razu ruszyli z kontrą. Świetną indywidualną akcją popisał się Daems, kapitan Borussii zrobił sobie trochę wolnego miejsca i oddał celny choć zbyt lekki strzał, żeby zaskoczyć Neuera. Spotkanie mogło się podobać, akcje były po obu stronach, a Bayern w końcu grał z równym sobie.
Na pięć minut przed końcem doskonałą szansę miał Robben. Holender przestrzelił jednak z kilku metrów i na trybunach dało się słyszeć radość miejscowych fanów. W końcówce jeszcze jeden rzut rożny wywalczyli podopieczni Favre. Do piłki dorzuconej z kornera doszedł Dante, lecz jego strzał należy skwitować milczeniem. W pierwszych 45 minutach nie zobaczyliśmy bramek.
Imponująco drugą połowę rozpoczęła Borussia. Zaraz po wznowieniu gry szansę miał Neustädter, ale jego główka nie przyniosła gola. W odpowiedzi celnym strzałem popisał się Robben, lecz Ter Stegen wciąż spisywał się bez zarzutów. Obie drużyny wyraźnie się rozkręciły. Po chwili pięknie uderzył Marco Reus, a po drugiej stronie wtórował mu Toni Kroos. Widowisko było przednie, brakowało tylko bramek.








