Na Allianz Arena zobaczyliśmy dziś dwa, całkowicie odmienne, zespoły Bayernu Monachium. Ten z pierwszej połowy, bez polotu i kreatywności, przegrywał z FSV Mainz po bramce Parkera. Ten z drugiej połowy, urządził sobie festiwal strzelecki i zaaplikował rywalom cztery bramki. Bohaterem spotkania był rezerwowy, Mario Götze, który miał udział w trzech z nich (dwukrotnie asystując).
Gospodarze rozpoczęli spotkanie bez Francka Ribery’ego, który podczas ostatniego treningu nabawił się urazu prawej kostki. Trener gości dokonał sześciu zmian w składzie, w porównaniu do poprzedniej kolejki. Początek meczu w wykonaniu monachijczyków był spokojny. Długo utrzymywali się przy piłce i czekali na okazję do objęcia prowadzenia. Rozerwać dobrze zorganizowane szyki defensywne Mainz próbowali, wymieniając się pozycjami, Robben z Müllerem. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych efektów.
W 19. minucie wyśmienitą centrę, zmierzającą na głowę Choupo-Motinga, przerwał Boateng, czym uratował gospodarzy przed dużą opresją. Mistrzowie Bundesligi mimo upływającego czasu nie potrafili zagrozić bramce strzeżonej przez Wetklo. Bez Ribery’ego na murawie wyraźnie brakowało im koncepcji w ataku pozycyjnym. Na prawej flance szarpał Robben, jednak jego krycie momentalnie było podwajane.
Po nieco ponad pół godziny gry, po jednym z rzutów rożnych, Robben uderzył zza pola karnego. Piłka przemknęła metr obok bramki. W odpowiedzi z dystansu strzelał Parker. Uderzenie było również niecelne, choć gościom należał się w tej sytuacji korner. Tuż przed końcem pierwszej połowy z powodu urazu boisko musiał opuścić Dante.
W 44. minucie padła długo wyczekiwana bramka, z tym że dla zespołu Mainz. Po zagraniu z linii obrony fatalnie interweniował Boateng. Stoper skiksował i minął się z piłką, dzięki czemu na czystą pozycją wyszedł Parker. 20-latek przemknął obok bezradnego Neuera i wpakował futbolówkę do siatki. Na przerwę piłkarze Bayernu schodzili przy akompaniamencie gwizdów.
Druga połowa spotkania rozpoczęła się od zdecydowanych ataków gospodarzy. Za rozgrywanie zabrał się Lahm, a po dośrodkowaniu Alaby pierwszy strzał oddał dziś Mandżukić. Efekty wzmożonego zaangażowania przyszły szybko. Świetne wejście w mecz zaliczył rezerwowy Götze. To po jego prostopadłym podaniu padła bramka wyrównująca. Wyśmienicie obsłużony Robben nie miał problemów, aby wykończyć akcję strzałem w długi róg.
Nie minęło jeszcze 120 sekund, a zawodnicy Bayernu znów cieszyli się z bramki. Tym razem futbolówka szła jak po sznurku od Lahma, poprzez Götzego i Robbena aż do Müllera. Skrzydłowy stojąc na piątym metrze pola karnego z łatwością pokonał bramkarza gości. „Bawarczycy” wyraźnie się rozkręcili i za moment znów zagrozili bramce rywali. Po precyzyjnym strzale z dystansu Lahma Wetklo musiał się nieźle nagimnastykować, aby wybić piłkę.
Taki przebieg zdarzeń mocno zirytował gości, którzy przez dłuższy czas nie mogli wyrwać się marazmu. Po nieco ponad godzinie gry podopieczni Guardioli ponownie zbyt mocno się zdekoncentrowali. W przeciągu paru minut do dobrych pozycji strzeleckich doszedł Nicolai Müller i Choupo-Moting. Niewykorzystane sytuacje szybko się zemściły. Kolejny raz piłkarskim kunsztem popisał się Götze. 21-latek po indywidualnej akcji na skrzydle posłał piłkę wprost na nogę Mandżukicia. Chorwatowi nie wypadało nie wykorzystać takiego dogrania.








