Bayern Monachium pewnie pokonał na wyjeździe Greuther Fuerth 3:0 w meczu pierwszej kolejki nowego sezonu Bundesligi. Bramki dla „Bawarczyków” strzelali Thomas Mueller, Mario Mandzukić oraz Arjen Robben.
Mecz zapowiadany był jako stracie największego pretendenta do zdobycia mistrzowskiej patery i głównego kandydata do spadku z ligi. Nie ma się zresztą co dziwić, w końcu beniaminek tym spotkaniem debiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej w swojej 109-letniej historii, a skład Mike Buskensa został mocno przebudowany w porównaniu z poprzednim sezonem. A Bayern? Patrząc jakich wzmocnień dokonał, wydawało się że podopieczni Juppa Heynckesa wręcz zdeklasują swojego przeciwnika. W pierwszych minutach nie było jednak widać różnicy dzielącej oba zespoły. Gospodarze, wśród których od początku grał Sebastian Tyrała, byli niesieni gorącym dopingiem swoich fanów. Beniaminek pokazał, że nie przestraszył się utytułowanego rywala, i stawiał „Bawarczykom” dzielny opór, grając bardzo agresywnie zwłaszcza w środku pola. Goście nie potrafili wymienić nawet kilku podań, sprawiali wrażenie mocno ospałych.

Pierwszą składną akcję Bayern przeprowadził dopiero po blisko pół godzinie gry. Po ładnej wymianie podań i dośrodkowaniu Arjena Robbena niebezpieczeństwo zażegnał jednak obrońca Greuther Fuerth. Gospodarze odpowiedzieli tym samym, ale niecelnie uderzał widoczny w pierwszej połowie Djiby Fall. Od początku meczu strzałów, a już zwłaszcza celnych, było jak na lekarstwo. Dość powiedzieć, że pierwsze uderzenie w światło bramki odnotowaliśmy dopiero w 40. minucie. Oddał je głową nowy nabytek gości, Mario Mandzukić, ale nie mógł zaskoczyć Maksa Gruena. Ta sytuacja podbudowała monachijczyków. Trzy minuty później Xerdan Shaqiri dośrodkował z rzutu rożnego wprost na głowę Dantego. Piłkę wybił z linii bramkowej Heinrich Schmidtgal, ale chwilę potem futbolówka wylądowała przy Thomasie Muellerze, a ten oczywiście nie mógł nie skorzystać z takiego prezentu i zrobiło się 1:0 dla Bayernu. Równo po upływie 45 minut sędzia główny Peter Gagelmann odgwizdał koniec pierwszej połowy. Na pewno nie była to najlepsza wizytówka Bundesligi. Więcej było fauli, niedokładności niż ładnej gry.
W przerwie obaj trenerzy nie dokonali żadnych zmian, ale rozmowy w szatni poskutkowały, bo druga odsłona była dużo ciekawsza niż pierwsza. Już na samym początku Tyrała miał niezłą okazję do wyrównania. Po faulu na nim arbiter podyktował rzut wolny tuż przed polem karnym, jednak piłka po strzale Polaka odbiła się od muru i wyszła na rzut rożny. Swoją szansę miał też Bayern, lecz w ostatniej fazie dość ciekawej akcji Mueller nie porozumiał się z Mandzukiciem. W 59. minucie Shaqiri ładnie znalazł prostopadłym podaniem Robbena, ten wyszedł sam na sam z Gruenem. Golkiper beniaminka obronił strzał Holendra, jednak przy dobitce Mandzukicia nie miał już szans. Bayern, choć nie rozgrywał wielkiego meczu, to od tego momentu prowadził już 2:0.








