Wynik wystarcza za cały komentarz do meczu na Allianz Arena. Na boisku istniała tylko jedna drużyna, piłkarze Hamburger SV tylko statystowali. Bramki dla Bayernu w pierwszej połowie zdobywali Claudio Pizarro (dwie), Xherdan Shaqiri, Bastian Schweinsteiger i Arjen Robben. W drugiej kolejne dwie dołożył Pizarro, a po jednej Robben i Franck Ribery. Gole dla gości strzelili Jeffrey Bruma i Heiko Westermann.
Zwracając uwagę na wynik meczu, należy jeszcze pamiętać, że na ławce pozostali Mario Mandzukić, Thomas Müller i Franck Ribery, a na trybunach zasiedli David Alaba i Mario Gomez. Jupp Heynckes ma jednak tak szeroką kadrę, że w dzisiejszym spotkaniu kompletnie nie było widać osłabień.
Początek pojedynku nie należał do piorunujących, ale już w 5. minucie Bayern objął prowadzenie. Przed polem karnym kompletnie niepilnowany był Shaqiri i bardzo mocno uderzył tuż przy słupku. Dalsze minuty były bardzo nudne, ponieważ gospodarze cofnęli się i przyjmowali nieudolne ataki HSV. Pierwsze uderzenie podopiecznych Thorstena Finka odnotowaliśmy w 17. minucie. Son próbował zaskoczyć Neuera z dystansu, ale bramkarz Bayernu był na posterunku. Chwilę później bardzo bliscy zdobycia gola byli gospodarze. Pizarro zgrał ze skrzydła w pole bramkowe, a tam w ostatniej chwili Robbena uprzedził Bruma. Szybko rozegrany rzut rożny został zamieniony na gola. Shaqiri dośrodkował w pole karne, a tam w zdezorientowaną obronę HSV jak w masło wszedł Schewinsteiger i zdobył bramkę głową.
Podopiecznym Juppa Heynckesa było mało, ale w kolejnej groźnej akcji Pizarro uderzył tuż obok słupka. Potem Adler bronił strzały Martineza i Robbena. W 30. minucie nie miał już szans. Robben dośrodkował z rzutu rożnego, podanie głową przedłużył Martinez, a piłkę do siatki wpakował Pizarro. Chwilę później było już 4:0. Robben podał do Pizarro, który odegrał mu piętką, Holender wbiegł w pole karne i pokonał Adlera. Przewaga Bayernu nie ulegała wątpliwości, co gospodarze potwierdzili w ostatnich sekundach pierwszej połowy. Shaqiri trafił w słupek, ale poprawił Pizarro i po pierwszej części meczu „Bawarczycy” prowadzili 5:0.
Jeśli piłkarze z Hamburga łudzili się, że Bayernowi po przerwie nie będzie się chciało zdobywać goli, to byli w dużym błędzie. Po dziesięciu minutach „Bawarczycy”, którzy wręcz zabawili się z rywalami, zdobyli kolejne dwie bramki. Najpierw Robben minął rywala i wyłożył piłkę Pizarro, który piętą strzelił swojego trzeciego gola. Chwilę później Peruwiańczyk zabrał futbolówkę obrońcy przed polem karny i odwdzięczył się Robbenowi, który po raz drugi pokonał Adlera. Następne minuty nie należały do najciekawszych. Ożywić mecz miało wejście Müllera i Ribery’ego, co było bardzo dobrym wyborem Juppa Heynckesa. Francuz świetnie podał za obronę do Niemca, a ten zagrał do ustawionego na drugim metrze Pizarro, który strzelił swojego czwartego gola.
Na kwadrans przed końcem stało się coś niespodziewanego. Najpierw van der Vaart próbował uderzyć z dystansu, ale Neuer wybił na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z kornera do piłki doszedł Bruma i zdobył gola honorowego. To tylko podrażniło Bayern i kilkanaście sekund później odpowiedział Ribery, który zbiegł ze skrzydła i strzałem w kierunku dalszego słupka pokonał Adlera. W końcówce drugiego gola zdobyło HSV, i to w podobny sposób. Kolejny raz Neuer sparował strzał na rzut rożny, a po nim bramkę strzelił Westermann. Więcej trafień już nie zobaczyliśmy i mecz zakończył się niecodziennym wynikiem 9:2.








